Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Edward Kubacki: Niepowodzenia nie przytłoczyły Dawida, wciąż ma energię do pracy

Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa
Dawid Kubacki w ubiegłym roku zdobył brązowy medal mistrzostw świata i wygrał konkurs igrzysk europejskich na Wielkiej Krokwi
Dawid Kubacki w ubiegłym roku zdobył brązowy medal mistrzostw świata i wygrał konkurs igrzysk europejskich na Wielkiej Krokwi Przemyslaw Swiderski
Nie wiedzie się w tym sezonie Dawidowi Kubackiemu. Eksperci gubią się w domysłach, trenerzy próbują różnych rozwiązań, a skoczek narciarski z Nowego Targu jak słabo rozpoczął sezon, tak wciąż ma problemy, by nawiązać do formy sprzed roku, gdy wywalczył medal mistrzostw świata i tylko splot nieszczęśliwych okoliczności pozbawił go miejsca na podium klasyfikacji końcowej Pucharu Świata. O ocenę przyczyn tego stanu rzeczy poprosiliśmy Edwarda Kubackiego, ojca 33-letniego zawodnika.

- Sądzę, że jedną z głównych przyczyn obecnych problemów jest choroba, która dopadła Dawida na samym początku sezonu – mówi Edward Kubacki.

W grudniu w mediach pojawiły się niepokojące informacje o złym stanie zdrowia skoczka. Trener kadry Thomas Thurnbichler przyznał, że Dawid cierpi z powodu wysokiej gorączki sięgającej 38,5 stopnia. „To bardzo poważna infekcja” – podkreślał, a dziennikarze dodawali, że to „poważna grypa”. Edward Kubacki wyjaśnia dziś, że stan zdrowia syna był nawet gorszy.

- Dawid rozchorował się po powrocie z Pucharu Świata w Skandynawii naprawdę mocno. W końcu go tak przycisnęło, że złapał temperaturę grubo powyżej 39 stopni. Pojawiła się infekcja na zaczepach między żebrami. Jak oddychał, to czuł silne kłucie, tak jakby go ktoś nakłuwał szpilkami. Dostał antybiotyki, ale ponieważ nie było poprawy, trafił do szpitala w Nowym Sączu – opowiada nam Edward Kubacki.

Niedyspozycja nowotarżanina pogorszyła się przed świętami, nie mógł stanąć na starcie mistrzostw Polski w Zakopanem (ostatecznie zawody z powodu złej pogody zostały odwołane). Istniała obawa, że nie pojedzie na Turniej Czterech Skoczni, ale w końcu choroba ustąpiła. Jej skutki odczuwał jednak jeszcze długo.

- To było uciążliwe, sądzę, że miało wpływ na jego dyspozycję – zauważa Edward Kubacki. Dodaje jednak, że niepowodzenia na skoczni nie załamały syna.

- Nie jest ani tym zmęczony, ani przytłoczony. Widzę u niego werwę i energię do pracy – podkreśla.

Co więcej, także ze zdrowiem żony Dawida jest już znacznie lepiej niż było pod koniec ubiegłorocznego sezonu. Dlatego zdaniem Edwarda Kubackiego źródeł obecnych niepowodzeń na skoczni należy szukać gdzie indziej.

Ostatnio trener z Wisły Jan Szturc, analizując tegoroczne występy liderów polskiej kadry, zwrócił uwagę na ułożenie sylwetki Dawida Kubackiego przed wybiciem się na skoczni.

- Trójka naszych mistrzów w tym sezonie ma przede wszystkim problemy z dojazdem na progu. W przypadku Dawida samo rozpoczęcie odbicia jest fatalne, bardzo złe. Biodro opada mu w dół, potem idzie do góry jak świeca – powiedział pierwszy trener Adama Małysza w rozmowie z portalem Sportowy24.

Warto więc w tym miejscu wrócić do dawnych czasów, gdy skoczek z Podhala miał o wiele większe problemy z techniką na progu. Wówczas, będąc w kadrze Łukasza Kruczka, został cofnięty do kadry B prowadzonej przez Macieja Maciusiaka.

- Wybicie się z progu szło za bardzo w górę, popełniał błędy przy najeździe i pupsko opadało, a nogi wyjeżdżały pierwsze, więc się musiał otwierać – wspominał Edward Kubacki. - I to był błąd, nad którego wyeliminowaniem wraz z Maćkiem Maciusiakiem musiał długo pracować. Po kilku miesiącach pracy najazd się zmienił i końcówka lotu zaczęła być lepiej wykorzystywana. Wcześniej dolatywał do pewnego momentu i szybko ziemia go przyciągała, trzeba było lądować. Po zmianach okazało się, że może jeszcze pociągnąć w końcówce pięć, a nawet dziesięć metrów dalej. To bardzo dużo pomogło w rozwoju Dawida.

Ojciec skoczka przez lata obserwowania treningów i startów syna oraz przeprowadzeniu wielu rozmów, zarówno z nim, jak i trenerami, nabył sporą wiedzę na temat skoków narciarskich. Nie chce jednak wypowiadać się na temat możliwych dróg wyjścia z obecnego kryzysu. Liczy, że szkoleniowcy w sztabie narodowym zdiagnozują problem i zdołają znaleźć receptę.

- My nie mamy takiej wiedzy, jak ci, którzy są z nim na co dzień. Nie widzimy tego światła. Trzeba pytać trenerów i Adama Małysza. A może byłby w stanie pomóc Dawidowi i innym skoczkom Tomek Pochwała? – zastanawia się, przywołując postać olimpijczyka z 2002 roku, który po zakończeniu kariery dwuboisty i skoczka narciarskiego rozpoczął karierę szkoleniowca w Eve-nement Zakopane, klubie Ewy Bilan-Stoch i Kamila Stocha.

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Edward Kubacki: Niepowodzenia nie przytłoczyły Dawida, wciąż ma energię do pracy - Gazeta Krakowska

Wróć na zakopane.naszemiasto.pl Nasze Miasto