Polecamy

Anna Semczuk i Ernestyna Wieruszewska © Archiwum
[2/15]

Anna Semczuk i Ernestyna Wieruszewska

Od 1993 roku Komenda Powiatowa Policji w Zakopanem próbuje dowiedzieć się, co stało się z tymi dwiema dziewczynami, które 26 stycznia, ok. godz. 10, wyszły z kwatery w Kościelisku-Pitoniówce na dworzec PKP w Zakopanem i do tej pory nie powróciły do swoich domów. Ernestyna i Anna, jadąc do Zakopanego, nie zabrały ze sobą nart. Kochały wędrówki po szlakach turystycznych, chodzenie po górach od schroniska do schroniska. Cieszyły się z pobytu w stolicy polskich Tatr. Następnego dnia po tym, jak dziewczyny opuściły kwaterę, na policję zadzwoniła jej właścicielka. O zniknięciu Ernestyny oraz Anny powiadomiono rodziców. Natychmiast przyjechali do Zakopanego. 28 stycznia złożyli na policji zawiadomienie o zaginięciu. Policjanci i ratownicy TOPR przeczesali niemal całe Tatry. Bez skutku.

Skończyły 18 lat i szukały górskich przygód. Wyszły z kwatery i ślad po nich zaginął. Nie one jedyne. Michał chciał fotografować jesień w Tatrach. Tak przynajmniej domyślała się jego mama. By go znaleźć, przeczesano niemal całe Tatry, metr po metrze. Wciąż nie wiadomo, co się z nim stało. Nasze góry kryją wiele tajemnic, które do dzisiaj nie doczekały się wyjaśnienia. Na rozwiązanie innych trzeba było czekać wiele lat. Oto najbardziej tajemnicze zniknięcia w Tatrach. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE

Najnowsze wiadomości

reklama