Żyli z trupem

Halina KRACZYŃSKA
- Dlaczego ona to mojemu Jaśkowi zrobiła? - płacze pani Aniela, matka zabitego   Fot. Halina KRACZYŃSKA
- Dlaczego ona to mojemu Jaśkowi zrobiła? - płacze pani Aniela, matka zabitego Fot. Halina KRACZYŃSKA
Udostępnij:
Ja wiedziałam! Od czterech lat czułam, że mój Jasiek tam w tym domu leży! - płacze pani Aniela, matka zaginionego przed czterema laty Jana L., 35-letniego wtedy mieszkańca Białego Dunajca.

Ja wiedziałam! Od czterech lat czułam, że mój Jasiek tam w tym domu leży! - płacze pani Aniela, matka zaginionego przed czterema laty Jana L., 35-letniego wtedy mieszkańca Białego Dunajca. Jego szkielet zakopiańscy i krakowscy policjanci z ,Archiwum X" znaleźli we wtorek w domu należącym do Ewy i Stanisława C., niedaleko od chaty pani Anieli. - Cztery lata trzymali go pod podłogą. O, w takiej sieni jak moja, przez którą codziennie przechodzili... Przecież my prawie po sąsiedzku żyliśmy, ja znam tę Ewę od małego dziecka, jej rodzinę, rodziców. Co ona mojemu Jaśkowi zrobiła? Dlaczego? - nie może uwierzyć jeszcze w to makabryczne odkrycie matka zabitego.

Starsza kobieta, choć minęły cztery lata od zaginięcia syna, ciągle pamięta najdrobniejsze szczegóły tamtego dnia, gdy go widziała po raz ostatni. To był poniedziałek - opowiada ze łzami. - Jasiek wziął rower i powiedział mi, że jedzie do Ewy, swojej narzeczonej. Chodzili ze sobą już wtedy dobrych kilka lat. Strasznie Jasiek był za nią, a i jej, nie powiem, też widać było, że na nim zależy. Choć on był 14 lat od niej starszy. Kiedy syn nie wrócił do wtorku rano, wyszłam na drogę i poczekałam na Ewę, bo codziennie tędy chodziła do sklepu. Przyszła, ale jakaś taka blada, roztrzęsiona, zdenerwowana. Mówię do niej, czy był wczoraj u niej Jasiek, bo nie wiem, co się stało, nie wrócił do tej pory. Ale ona odburknęła mi, że go nie widziała. Jak go i w środę nie było, powiedziłam jej, że idę na policję. Odradziła mi, żeby jeszcze poczekać. Pewnie chciała mieć czas, żeby coś z ciałem zrobić. Powiedziała, że jak się nie znajdzie, to żeby iść dopiero w poniedziałek. Ale czułam, że coś mojemu Jaśkowi się stało, nigdy tak długo poza domem nie był. Poszłam na policję w piątek. Przesłuchali ją, ale za bardzo nie szukali.

Szukali za to Jana L. jego rodzina, krewni, znajomi. W małej wsi chłopak nagle zniknął.

- Proszę pani, jesteśmy we wsi wszyscy wstrząśnięci! Dla nas to szok, że coś takiego u nas mogło się zdarzyć. Spać nie mogłam wczoraj, jak się dowiedziałam, co policja odkryła u tej rodziny. Jeszcze do tej pory nie mogę dojść do siebie, cała się trzęsę. Przecież ich wszystkich dobrze znałam, i tę dziewczynę, i jej rodzinę. I tego Jaśka - mówi mieszkanka Białego Dunajca. - To był dobry chłopak, spokojny, wódki do ust nie wziął. Ale jej też przecież nic zarzucić nie można, dziewczyna po studiach, wychowywała dziecko, pracowała. Nie chce się wierzyć, że miała na sumieniu coś takiego. Jak ona mogła żyć z tym nieboszczykiem pod podłogą? - kręci głową z niedowierzaniem mieszkaniec Białego Dunajca.

Przed domem, gdzie policja znalazła zwłoki Jana L., leżą deski i styropian. - To policja je usunęła z przedpokoju. Pod nimi znaleźli tego biedaka - wyjaśniają nam pracownicy sąsiadującej z domem Ewy i Stanisława C. firmy.

- Chciałam iść do tego domu, jak odkopywali mojego Jaśka, ale syn mi odradził... - płacze pani Aniela. Mówi, że chce dla mordercy jej syna dożywocia, żeby tak cierpiał, jak ona przez te wszystkie lata.

- Podejrzaną o zabójstwo jest zatrzymana we wtorek kobieta - poinformował prokurator rejonowy, Krzysztof Knapik z zakopiańskiej prokuratury. - Postawiliśmy jej zarzut popełnienia zabójstwa. Przyznała się do winy.

Po przesłuchaniu podejrzanej Ewy C. prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o jej tymczasowe aresztowanie. Czy jej mężowi, Stanisławowi C., także zatrzymanemu we wtorek do wyjaśnienia, zostaną postawione jakieś zarzuty - nie wiadomo. Tak jak nie wiadomo jeszcze, jaki był motyw zbrodni.

Siedmiu speców z ,Archiwum X"

,Archiwum X" to potoczna nazwa zespołu w Wydziale Kryminalnym Komendy Wojewódzkiej Policji, powołanego w celu wyjaśniania poważnych przestępstw, których sprawców przez dłuższy czas nie udało się ujawnić.

Mimo ich dużego policyjnego doświadczenia, średnia wieku członków zespołu nie przekracza 35 lat. Swoją robotę zaczynają od wnikliwej analizy akt, dokładnie przyglądają się dowodom zebranym przez poprzednie ekipy, raz jeszcze, a nawet po kilka razy, odwiedzają miejsce zbrodni. Z pomocą przychodzą im najnowocześniejsze techniki śledcze a także informacje gromadzone, niekiedy latami, przez policjantów z terenowych jednostek.

Ta nieliczna, siedmioosobowa grupa, odnosi znaczące sukcesy. Po ośmiu latach udało się im zidentyfikować zabójcę mieszkanki Tarnowa, po czterech - młodego człowieka z Michalczowej koło Łososiny, który zamordował matkę i dwóch przyrodnich braci. Tylko w zeszłym roku zespół schwytał np. zabójcę młodej dziewczyny z Rabki i kobietę z Kościeliska, która zamordowała męża jeszcze w 1996 roku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wolontariusze Kultury. Ukraińscy filmowcy pomagają ofiarom wojny

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie