Zmarły w sobotę w Tatrach Słowackich Polak nie wspinał się sam?

Tomasz Mateusiak
Tomasz Mateusiak
Archiwum HZS
Nie milkną echa śmiertelnego wypadku, jaki miał miejsce w minioną sobotę na Pośredniej Grani w Tatrach Słowackich. Podczas próby zdobycia szczytu zmarł 31-letni Polak. Zdaniem Słowaków mógł on być uczestnikiem tzw. "wyprawy partnerskiej", jak określa się ekspedycję, podczas której wspinaczom nie towarzyszy wymagany przepisami w tej części gór licencjonowany przewodnik. Świadczyć może o tym fakt, że kilka godzin po śmierci naszego rodaka na szczyt weszła grupa Polaków, którzy nie potrafili później samodzielnie zejść w dół.

FLESZ - Nauczyciele mogą przenosić wirusa?

Do śmiertelnego wypadku doszło w sobotę po południu pod szczytem Pośredniej Grani. 31-letni Polak prawdopodobnie odpadł ze skały podczas wspinaczki i spadł 200 metrów w dół. Gdy ratownicy (zawiadomieni przez innych turystów) dotarli do niego, mężczyzna już nie żył.

Zaraz po wypadku Słowacy z Horskiej Zachrannej Służby (odpowiednik polskiego Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego) informowali na swojej stronie internetowej, że ich zdaniem zmarły Polak wspinał się na bardzo trudny szczyt bez odpowiednich umiejętności, a dodatkowo nie towarzyszył mu licencjonowany przewodnik górski. Tym samym zmarły łamał prawo, bo w tą część Tatr można wejść tylko z przewodnikiem.

Tragedia w Tatrach. Nie żyje 31-letni turysta z Polski. Spadł w 200 metrową przepaść

Takie stwierdzenie wywołało prawdziwą burzę. Na facebookowej grupie "Tatromaniacy" wiele osób pisało, że ratownicy HZS-u musieli się mylić. Osoby znające zmarłego 31-latka stwierdziły, że był on bardzo doświadczonym taternikiem, a Pośrednia Grań była jego ostatnim szczytem, by skompletować wejścia na Wielką Koronę Tatr (zbiór 14 szczytów z wysokością co najmniej 2438,4 m n.p.m oraz wznoszących się co najmniej 100 m nad przełęczą oddzielającą je od najwyższego szczytu w sąsiedztwie - przyp. red.).

Ale bzdury piszecie!!!!! Nie był sam i nie był niedoświadczony - był to jego ostatni szczyt z WKT i udało mu się go zdobyć (pośliznął się w drodze powrotnej) i miał cały sprzęt wspinaczkowy !!!!!! - pisze jedna z internautek.

Znałem gościa, to był doświadczony taternik. Jak ktoś nie zna sytuacji, to zamknąć m*** - dodaje kolejny.

I o ile tych ostatnich informacji nie można już dziś zweryfikować, to nikt z komentujących nie podważał faktu, że zmarły szedł bez przewodnika. Czy jednak na pewno?

Część słowackiego środowiska górskiego ma co do tego wątpliwości. Ludzie ci twierdzą, że w sobotę 7 września na Pośrednią Grań mogła wyruszyć większa wycieczka - ekspedycja złożona z Polaków. Świadczy o tym fakt, że tego samego dnia, już kilka godzin po tragicznym wypadku, do centrali HZS dotarła wiadomość, że na szczycie Pośredniej Grani utknęło sześciu innych turystów z Polski. Zdobyli szczyt, ale gdy zrobiło się ciemno, bali się ruszyć w dół. W tej sytuacji Słowacy upewnili się, czy wszyscy są odpowiednio wyposażeni, a następnie kazali Polakom biwakować na szczycie do rana.

Gdy nadszedł świt cztery osoby ruszyły samodzielnie w dół. Dwie pozostałe (45-letni mężczyzna i 44-letnia kobieta) miały jednak oznaki początków hipotermii i wyczerpania. HZS wyruszył po nich śmigłowcem i ostatecznie ze szczytu przetransportował do Starego Smokowca.

Jak pisze słowacki dziennik "SME" również i oni nie mieli wystarczającego sprzętu wspinaczkowego, by poradzić sobie na Pośredniej Grani. Co najważniejsze, nie towarzyszył im też wykwalifikowany przewodnik. Nawet gdyby ten był na miejscu to i tak 6-osobowa grupa łamałaby słowackie przepisy, bo tak dużą liczbę osób musiałoby prowadzić przynajmniej trzech przewodników z licencją.

Słowacy stawiają więc na teorię, że zarówno sześciu Polaków, którzy nocowali na szczycie, jak i zmarły wcześniej 31-latek mogli być uczestnikami tej samej ekspedycji. Być może zorganizowano ją jako tzw. "wyprawę partnerską" czyli taką, w której jeden z uczestników (np. członek Klubu Alpinistów) bierze ze sobą w góry inne osoby, choć nie ma uprawnień przewodnickich. Takie wyprawy są tańsze od tych organizowanych przez licencjonowanych przewodników, ale też o niebo bardziej niebezpieczne.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Zmarły w sobotę w Tatrach Słowackich Polak nie wspinał się sam? - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3