Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 00dni
  • 21godz.
  • 47min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Polityczny galimatias na Podhalu. Czyli jak PO kocha PiS

Tomasz Mateusiak
Ktoś powiedział kiedyś, że polityka to zajęcie wymagające ciągłych kompromisów. Z jednej strony trzeba przecież reprezentować linię partii, a z drugiej kierować się sympatiami i powinnościami, jakie dyktuje nam życie zawodowe czy prywatne. To sprawia, że dla polityka osoby, które w poniedziałek są wrogami, we wtorek stają się przyjaciółmi. Doskonale widać to na przykładzie Podhala. W naszym regionie działacze Prawa i Sprawiedliwości nie widzą bowiem nic zdrożnego w przyjaźni z członkami Platformy Obywatelskiej i na odwrót. Przykłady? Jest ich tak dużo, że wielu wyborców zastanawia się, czy ich wybrańcy nie padli ofiarą choroby zwanej polityczną schizofrenią.

Liszka vs. Zajączkowski
Gdyby dziś Jarosław Kaczyński ściskał dłoń Donalda Tuska, a obaj panowie w większość spraw mówili jednym głosem, większość z nas uznałaby, że to polityczny koniec świata. Okazuje się jednak, że takie alianse z powodzeniem trwają w Nowym Targu. Tworzą je wiceburmistrz stolicy Podhala Eugeniusz Zajączkowski i przewodniczący miejscowej rady miasta Paweł Liszka. Mimo że pierwszy jest liderem Platformy Obywatelskiej w mieście, a drugi jednym z czołowych w Nowym Targu działaczy PiS, panowie wcale nie patrzą na siebie wilkiem.
Skupia ich przy sobie burmistrz Marek Fryźlewicz (sam bezpartyjny), który - by cały obraz politycznego światka w Nowym Targu był jeszcze bardziej zagmatwany - jest też w doskonałych relacjach z senatorem PO Stanisławem Hodorowiczem.
- Absolutnie nie przeszkadza mi, że jeden mój współpracownik jest w innej partii niż drugi - mówi Fryźlewicz. - Zawsze uważałem, że samorządowcy powinni oddzielić swoją pracę od wielkiej polityki z Warszawy. Tak się dzieje w Nowym Targu, gdzie ludzie z przeciwnych stron politycznej barykady potrafili porozumieć się ponad podziałami i wspólnie pracować dla dobra miasta.
Być może burmistrz ma rację. Prawdą jest też jednak, że panowie Liszka i Zajączkowski w lawirowaniu pomiędzy partią a lokalnymi sympatiami czasem stają się schizofrenikami. Udowodnił to w minioną niedzielę Paweł Liszka, kiedy jako działacz PiS prowadził w stolicy Podhala spotkanie z Antonim Macierewiczem. Pod jego koniec wszyscy działacze partii Kaczyńskiego mówili o "głupocie i niekompetencji obecnych władz czy marnotrawieniu polskich szans przez nieudolne rządy PO". Czy gdy padały te słowa, Liszka miał przed oczyma Hodorowicza i Zajączkowskiego?
- Nie miałem - odpowiada sam zainteresowany, który za burmistrzem powtarza wyuczoną formułkę o oddzieleniu przynależności do partii od działalności w samorządzie. - Nie czuję się źle, współpracując z burmistrzem Zajączko-wskim. Dla mnie to fachowiec, który w mieście robi wiele dobrego. Z tego co wiem, Prawo i Sprawiedliwość nie zakazało też oficjalnie współpracy z PO na szczeblu lokalnym - kończy.
Czy w tej sytuacji polityczny mezalians będzie dalej kwitł? To okaże się zapewne już jesienią. Wystarczy bowiem, by PiS kazał (co bardzo prawdopodobne) Pawłowi Liszce wystartować w wyborach na burmistrza (takich aspiracji on zresztą nie kryje - przyp. red.) i człowiek ten z przyjaciela burmistrza stanie się jego... rywalem! Ciekawe, jak obaj zachowają się w tej sytuacji...

Fryźlewicz vs. Glonek
Według słów napisanych powyżej mogłoby się wydawać, że burmistrz Marek Fryźlewicz ma świetne kontakty z całą nowotarską Platformą. Nic bardziej mylnego! Nie od dziś wiadomo, że burmistrz nie lubi się z opozycyjnym radnym, byłym przewodniczącym rady Michałem Glonkiem. Ten co prawda osobiście nie jest członkiem PO, ale... pracuje jako szef biura posła PO Andrzeja Guta Mostowego, który dobrze dogaduje się z Fryźlewiczem. Dla radnego Glonka stan ten może nie jest schizofreniczny, ale na pewno bardzo niekomfortowy! Chcielibyście być w sytuacji, gdy wasz wróg jest kumplem waszego szefa? My nie...

Przypadek Jana Lasyka
Dotychczas pisaliśmy waszym zdaniem o mało pokręconych historiach, jakie wymusza polityka? Posłuchajcie tego!
Na forach internetowych od tygodni trwa dyskusja nad losami Jana Lasyka, byłego starosty nowotarskiego, który do niedawna był audytorem w zakopiańskim magistracie. Do niedawna, bo pan Jan okazał się też dobrym managerem i kilka miesięcy temu został z nadania nowego właściciela (spółki Polskie Koleje Górskie - przy. red.) wiceprezesem spółki Polskie Koleje Linowe.
Problem w tym, że wiceprezes Lasyk jest członkiem Prawa i Sprawiedliwości i szefem struktur tej partii w mieście Nowy Targ. Ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego było natomiast od zawsze przeciwne sprzedaży PKL, którą to firmę nazywali dobrem narodowym. Nic więc dziwnego, że obecność człowieka z PiS w firmie, która to dobro kupiła (do sposobu, w jakim się to stało, Prawo i Sprawiedliwość też ma sporo pytań - przyp. red.), wiele osób dziwi.
- Nie moją rolą jest oceniać pana Lasyka - mówi Jerzy Zacharko, jeden z liderów PiS w Zakopanem. - Faktem jest jednak, że partia, w której obaj jesteśmy, od początku mówiła, że sprzedaż PKL jest złem. Ba! To, co się dzieje przy kolejkach, dziśpokazuje, że mieliśmy rację! Dlatego ja osobiście nie wchodziłbym w taką sytuację. Jeśli uważam, że coś jest złe to się temu przeciwstawiam i w żadnym wypadku tego nie realizuje. Inaczej rzeczywiście mamy do czynienia ze schizofrenią.
Zacharko dodaje też, że każdy powinien żyć i pracować tak, by nie brać sobie na barki trudnych dla sumienia sytuacji.
Sam wiceprezes Lasyk nie przejmuje się jednak takimi zarzutami. - Jako członek PiS zawsze byłem przeciwny sprzedaży tej firmy. Tak samo jak do prywatyzacji sceptycznie podchodziła partia - mówi. - Skoro jednak to już się stało, to nie można załamywać rąk. Pracuję w Polskich Kolejach Linowych, by je rozwijać z korzyścią dla Polski. Uważam też, że powinno się oddzielać życie zawodowe od przynależności partyjnej czy światopoglądu. Ja np. pracuję też jako audytor. Robię kontrolę w firmach zarządzających zarówno przez zwolenników PiS, jak i PO. Nie oznacza to jednak, że w tych pierwszych nie widzę błędów.

Jeden kompromis dobry, ale drugi nie do przyjęcia!
Na koniec warto też przypomnieć to, co w czasie dobiegającej kadencji działo się w radzie powiatu nowotarskiego. Tam bowiem zaraz po wyborach w 2010 roku też zawiązała się koalicja PO-PiS. Stworzyli ją starosta Krzysztof Faber (wtedy PiS, dziś już Solidarna Polska) oraz jego zastępca Maciej Jachymiak (w 2010 roku PO). Obaj panowie również mówili, że odcinają się od wielkiej polityki i współpracują ponad podziałami dla dobra regionu.
Jak pokazała historia, dla drugiego z wymienionych nie każdy kompromis był jednak do przyjęcia. Gdy bowiem wspomniany już dziś wielokrotnie burmistrz Zajączkowski wstąpił do nowotarskiego PO, Jachymiak wraz ze swymi współpracownikami wystąpił z partii Donalda Tuska. Zrobił to, bo nie chciał współpracować w jednej partii z Zajączkowskim, a więc kolegą swego wieloletniego wroga Fryźlewicza.

Nowa bakteria nad Bałtykiem

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3