Podwyżka cen gazu i prądu pogrąży szpitale. Po apelach Sejm za preferencyjnymi taryfami

Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
30.07.2021 poznan lg szpital oddzial kardiologii inwazyjnej i chorob wewnetrznych z pododdzialem intensywnej opieki kardiologicznej mgr magdalena sobalik. glos wielkopolski. fot. lukasz gdak/polska press
30.07.2021 poznan lg szpital oddzial kardiologii inwazyjnej i chorob wewnetrznych z pododdzialem intensywnej opieki kardiologicznej mgr magdalena sobalik. glos wielkopolski. fot. lukasz gdak/polska press Lukasz Gdak
Udostępnij:
To makabryczny wzrost - tak o nowych stawkach za gaz i prąd mówią dyrektorzy małopolskich szpitali. Podwyżki liczone są w milionach złotych, co dla szpitalnych budżetów oznacza ogromne starty. Ta sytuacja wymaga bardzo pilnego podjęcia działań przez rządzących, bez nich może się bowiem okazać, że największą cenę za podwyżki ostatecznie zapłaci pacjent. Część pieniędzy zamiast na jego leczenie, pójdzie na uregulowanie wyższych rachunków. Skargi dyrektorów placówek medycznych przyniosły skutek. W czwartek Sejm przegłosował ustawę dotyczącą taryf gazowych, która ma gwarantować preferencyjne stawki dla podmiotów użyteczności publicznej w tym m.in. placówek ochrony zdrowia.

Pandemia dała się lecznicom we znaki. Duża część z nich już teraz i tak mierzy się z milionowym zadłużeniem. Podwyżki za energię jeszcze pogorszą ich i tak już kiepską sytuację finansową. W tym roku ceny za prąd dla indywidualnych odbiorców wzrosną o 24 proc., a ceny za gaz aż o 54 proc. Placówki służby zdrowia nie mają jednak stawek chronionych przez Urząd Regulacji Energetyki, więc w ich przypadku, co pokazuje przykład świdnickiego szpitala, podwyżki mogą być gigantyczne.

Szpital specjalistyczny im. S. Żeromskiego w Krakowie już teraz ma 60 mln długu.

- Sytuacja rysuje się czarno. Podwyżki nie kończą się tylko na gazie i prądzie. My jesteśmy o tyle w dobrej sytuacji, że ogrzewanie mamy z sieci ciepłowniczej. Wciąż jednak rosną ceny innych usług, m.in. utrzymania czystości, utylizacji odpadów, ochrony - mówi nam dyrektor Jerzy Friediger.

Dla szpitalnego budżetu oznacza to, że z kasy trzeba będzie wydać o 6 mln więcej.

- Nie mamy na czym oszczędzić. Ponad 80 proc. naszych kosztów to koszty stałe, które musimy ponieść. Oczywiście można zwolnić personel, ograniczyć liczbę łóżek, ale to droga donikąd - twierdzi dyrektor.

Skala podwyżek zależy od wielu czynników - czy kończą się w danym roku umowy z dostawcami energii, produktów czy usług oraz tego, w jaki sposób np. ogrzewane są szpitale.

- Jesteśmy o tyle w dobrej sytuacji, że umowę na dostawę energii elektrycznej podpisaliśmy w listopadzie ubiegłego roku. Cena wzrosła o około 140 proc. W porównaniu do podwyżek z jakimi mierzą się inne szpitale, ten wzrost nie jest tak drastyczny. Za prąd zapłacimy około 1,2 mln więcej. Jest jednak wiele placówek, dla których ceny podskoczyły o kilkaset procent. Jeśli chodzi o energię cieplną, to mamy przyłącze do Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Liczmy na zapowiadane wsparcie ze strony rządu - mówi nam Bogdan Kaleta, główny księgowy w Szpitalu Dziecięcym św. Ludwika w Krakowie.

O trudnej sytuacji szpitali mówi także rzecznik szpitala wojewódzkiego w Tarnowie. Dyrekcja placówki policzyła, że rachunki za gaz podskoczą im z 3 do 8 mln złotych. Z kolei za prąd zapłacą o 1,5 mln więcej. - Budżet naszego szpitala nie jest przygotowany na takie podwyżki - przyznaje Damian Mika, rzecznik Szpitala Wojewódzkiego w Tarnowie.

Podwyżki cen prądu i gazu dla szpitali oznaczają ryzyko wpadnięcia w spiralę zadłużenia. A jakie skutki mogą być dla nas, pacjentów? - Mówiąc w skrócie: pieniądze, które powinny być wykorzystane na leczenie, będą musiały zostać przesunięte na pokrycie kosztów, czyli na podwyżki, na które zarządzający nie mają wpływu i są od nich niezależne - tłumaczy szef jednej z małopolskich lecznic.

- Pacjent będzie dłużej czekał w kolejce, a szpitale odnotują kolejne straty finansowe, co wpłynie na ich wyniki finansowe, które ciągle utrzymują się na ujemnym poziomie.

Skargi dyrektorów placówek medycznych przyniosły skutek - w ubiegłą środę minister aktywów państwowych Jacek Sasin ogłosił, że jego resort przygotował rozwiązania dotyczące spółdzielni mieszkaniowych, wspólnot oraz instytucji publicznych a więc - szpitali, szkół, domów pomocy społecznej czy przedszkoli, "czyli miejsc, dla których podwyżki gazu są najbardziej dotkliwe".

W czwartek Sejm jednogłośnie uchwalił ustawę, która ma gwarantować ochronę odbiorców gazu, zakładającą m.in. zamrożenie w 2022 r. stawek taryf na gaz oraz objęcie ochroną taryfową m.in. placówek ochrony zdrowia.

Chodzi więc nie tylko o szpitale, ale także przychodnie i gabinety, które mają umowy z NFZ. Te szpitale, przychodnie i gabinety, które świadczą wyłącznie prywatne usługi, zapłacą za gaz podwyższone stawki. Dla placówek ochrony zdrowia, które realizują umowy z NFZ i złożą odpowiednie oświadczenie, ceny gazu zostaną więc zamrożone. Projekt przewiduje, że gdyby w trakcie 2022 r. doszło do obniżek cen poniżej tych z taryfy sprzedawcy z urzędu, to zastosowanie będą miały te niższe ceny. Wykluczone jest zaś podwyższenie cen i stawek taryfowych paliwa gazowego w 2022 roku.

Teraz ustawa trafi pod obrady Senatu.

Przełomowe odkrycie polskich naukowców

Wideo

Materiał oryginalny: Podwyżka cen gazu i prądu pogrąży szpitale. Po apelach Sejm za preferencyjnymi taryfami - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie