Podhale. W Zakopanem brakuje węgla, składy świecą pustkami. Tam gdzie jeszcze jest, jego cena zwala z nóg. Tworzą się listy kolejkowe

Aurelia Lupa
Niemal pusty skład opału w Zakopanem. Ludzie zapisują się do kolejki i czekają na dostawę. Kiedy będzie i za ile będzie tona - tego na razie nie wiadomo
Niemal pusty skład opału w Zakopanem. Ludzie zapisują się do kolejki i czekają na dostawę. Kiedy będzie i za ile będzie tona - tego na razie nie wiadomo Aurelia Lupa
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Na Podhalu brakuje węgla, a jeśli już gdzieś jest, to jego cena może przyprawić o szybsze bicie serca i wzrost ciśnienia. Najdrożej jest w Pieninach. Tam za tonę tzw. ekogroszku trzeba zapłacić już 1680 zł, a za węgiel gruby aż 1800 zł.

Największe problemy w regionie ma Zakopane. Na popularnym składzie węgla pod Giewontem słyszymy tekst, jak za czasów PRL:

- Na razie nic nie wiemy, ani tego kiedy będzie i jaka będzie nowa cena - informuje pracownik firmy. Można kupić kilka worków ekogroszku, ale nie mam szansy na większa ilość, by zrobić sobie zapas na zimę. Dostawa - jak się już pojawi - to trafi do osób, które się zapisały na listę. Rozdysponowane jest już 70 ton węgla, które ma dopiero dotrzeć pod Giewont.

Tam, gdzie trochę węgla jest, jego cena może powalić na ziemię nawet największego twardziela. Tona tzw. węgla kostki to 1500 zł. A to i tak tanio. W Szczawnicy za ten sam węgiel zapłacimy już 1800 zł za tonę. I już są chętni zapisani na 5 ton tego opału.

O problemach z opałem mówią wszyscy sprzedawcy z Podhala - od Kościeliska przez Gronków, po Szczawnicę i Nowy Targ. Tam, gdzie węgiel jeszcze jest, mówi się wprost, żeby brać, co jest, bo potem może być tylko drożej.

- Jest problem z węglem na całym Podhalu. Ceny poszły zdrowo w górę. Jeszcze trzy tygodnie temu ekogroszek pakowany kosztował u nas 980 zł za tonę, a teraz to 1250 zł. Może być jeszcze drożej, nie wiem ile, ale na pewno to nie jest ostateczna cena. Na ta chwilę nie mamy grubego węgla tzw. kostki, będzie pod koniec tygodnia i na pewno będzie inna cena, ale nie wiem jaka - mówi pracownica składu z Nowego Targu. - Dlatego powiem tak: jak jest węgiel, to brać - dodaje.

Sprzedawcy obwiniają za sytuację dilerów, którzy podbijają stawki za tonę na licytacjach. Inni wskazują na wprowadzenie limitów na sprzedaż węgla.

- Wszyscy wiedza, że teraz zbliża się sezon grzewczy i ludzie zapłacą, bo nikt nie będzie chciał marznąć w domu. Odbiorca się zawsze znajdzie, tym bardziej jak towaru jest mało tak, jak teraz. A państwu nie zależy na tym, by pilnować cen opału, bo sprzedawca zapłaci większy podatek od sprzedaży droższego węgla. I wszystko się kręci. Zarobi diler i państwo, tylko my mali będziemy płacić - żali się jedna z osób pracujących na składzie węgla opał ze Szczawnicy.

- W mojej pracy nie widziałem jeszcze czegoś takiego, co dzieje się teraz z cenami węgla, a pracuje już naprawdę długo - mówi pan Stanisław z składu w Gronkowie. - Były już skoki cen, ale nie były tak drastyczne, jak teraz.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gapcio
a co kopciuch do dzieła !!!!
Dodaj ogłoszenie