Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Matka zabitego 16-latka: nigdy nie wybaczę mordercy mojego syna

Łukasz Bobek (szel)
- Nigdy nie przebaczę zabójcy mojego syna. Zniszczył moje życie. Chciałabym zabójcę zapytać tylko o jedno: co czuł, gdy już zatłukł młotkiem mojego syna - mówi matka 16-letniego Marcina
- Nigdy nie przebaczę zabójcy mojego syna. Zniszczył moje życie. Chciałabym zabójcę zapytać tylko o jedno: co czuł, gdy już zatłukł młotkiem mojego syna - mówi matka 16-letniego Marcina Łukasz Bobek
- Nigdy nie wybaczę mordercy mojego syna. Zniszczył moje życie, zabrał mi moje najmłodsze dziecko - mówi Danuta Majerczyk, matka 16-letniego Marcina, który rok temu został brutalnie zamordowany przez 23-letniego Józef C. z Suchego. Zamordowany bez powodu. Bo jego oprawca chciał sprawdzić, jak to jest zabić człowieka.

Pójdzie siedzieć
Zabójca, góral z Suchego, sąsiedniej wioski, kilka dni temu usłyszał wyrok. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu skazał go na 25 lat więzienia. Sędzia uznał, że zabójca będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie po 20 latach więzienia. Zasądził też po 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz matki i ojca zamordowanego 16-latka.

Po ogłoszeniu wyroku matka Marcina i jego ojciec Andrzej mówili, że to zbyt łagodna kara. Zapowiedzieli, że będą się odwoływać, że będą żądać kary dożywocia.

- Gdy wróciliśmy do domu, rozmawialiśmy z mężem. Nie ma co już rozdrapywać ran. Rzeczywiście, liczyliśmy na dożywocie. Morderca został jednak skazany. 25 lat to i tak szmat czasu - mówi matka zamordowanego. Kobieta przypomina sobie, jak wpajała synowi i jego rodzeństwu, żeby nie byli złośliwi. - Teraz sama mam wykazać tę złośliwość? Morderca i tak spędzi w więzieniu najlepsze lata życia. Jakby nawet wyszedł po tych dwudziestu latach, to będzie miał 43 lata - mówi.

Nie ma przebaczenia
Mimo że rodzice zamordowanego Marcina nie będą się odwoływać, nigdy nie wybaczą zabójcy ich syna. - Nie potrafię mu przebaczyć. Nie dam rady. Bez Marcina jest mi strasznie ciężko. Chodzę na cmentarz codziennie. Mój mąż jeszcze gorzej to przeżywa. Załamał się. Przez całe tygodnie siedział w pokoju przed zdjęciem syna. Teraz przynajmniej zaczyna o tej tragedii mówić. Mówiliśmy, że nie wypuścimy syna z domu, że zostanie z nami - mówi drżącym głosem matka.

Kobieta nie ma pretensji do rodziców mordercy, z którymi zresztą spotkała się po zabójstwie. Ojciec Józefa C. przepraszał Majerczyków. - Oni nie są winni, nie kazali mu zabić - mówi Danuta. Żal jej dwóch sióstr i brata zabójcy - bo przez zbrodnię brata zostali też naznaczeni. - A wie pan, jak to jest. Suche to mała miejscowość. Ludzie dużo gadają - dodaje.

Pani Danuta wspomina chwile, gdy spotkała mordercę syna. - Widzieliśmy go w sądzie. Powiedział, że nas przeprasza. Ale jak ja mam mu przebaczyć, jak nawet nie spojrzał nam w oczy. Bał się? Nie wiem - mówi pani Danuta.

Ojciec Marcina nie chciał z nami rozmawiać. Nie był na to gotowy. Stracił najmłodsze dziecko, któremu na dodatek wykonał drewniany nagrobek. Wylał przy tym morze łez.

Co czuł, gdy zabił mi syna
Proces ws. zabójstwa został utajniony. Dziennikarze nie mieli możliwości wysłuchać zeznań mordercy. Nie wiemy więc, co morderca zeznawał przed sądem. - To było niezmiernie ciężkie przeżycie. Nie dość, że gdy widziałam tego mordercę, wszystko stawało mi w gardle, to jeszcze nie mogłam pojąć, dlaczego zabił moje dziecko. Na pytanie dlaczego zabił, odpowiedział, że nie wie - mówi matka Marcina. Nie chce tego znów przeżywać, dlatego nie będzie apelować.

- Chciałabym zadać mordercy jedno pytanie: co czuł, gdy zatłukł młotkiem mojego syna? Radość, satysfakcję czy może ulgę - pyta. Łudzi się, że wtedy zrozumie, dlaczego zabił nieznanego mu bezbronnego chłopaka.

Prokuratura czeka
Na razie nie wiadomo też, czy prokuratura rejonowa w Zakopanem odwoła się od wyroku. Prokurator prowadzący sprawę domagał się dla zabójcy kary dożywocia. - Wystąpiliśmy do sądu z wnioskiem o pisemne uzasadnienie wyroku. Dopiero gdy je dostaniemy, będziemy analizować sprawę - mówi Zbigniew Lis, szef prokuratury rejonowej w Zakopanem. Znamienne jest jednak to, że śledczy mogą, ale nie muszą wystąpić o uzasadnienie.

Fakty z sądowych akt ws. śmierci 16-letniego Marcina
Do tragedii doszło w nocy 11 sierpnia 2014 r. po festynie w Zębie. Józef C. pojechał tam swoim bordowym audi a4. Do bagażnika włożył młotek i gumową rękawiczkę. Na festynie się nudził, więc zabawił się w szofera. Najpierw podwiózł swojego kolegę z partnerką, potem dwie przypadkowe dziewczyny. Podrzucił także mężczyznę, którego niechcący potrącił lusterkiem w ramię.

Gdy o godz. 3.30 pojawił się na festynie po raz trzeci, czuł już, że kogoś zabije. - Miałem myśl, że to będzie jego ostatnia podwózka - zeznał później policjantom.

Proponował transport kilku osobom, ale nikt nie był zainteresowany. Wracając do domu, zauważył idącego 16-latka. Ten chętnie skorzystał z oferty. Wsiadł na fotel obok kierowcy i natychmiast zasnął. Józef C. wywiózł go do lasu w Brzezinach koło Zakopanego. Zapalił papierosa i wyjął młotek. Wyciągnął śpiącego Marcina z samochodu i uderzył młotkiem w tył głowy. Chłopiec skulił się i próbował osłonić. Wtedy zabójca zadał trzy kolejne ciosy. Ciało wpadło do błota. Józef C. próbował gałęzią zamazać ślady w grząskim gruncie.

Po zbrodni prawie miesiąc żył normalnie. Wpadł, gdy policja obejrzała monitoring z bezdotykowej myjni, w której tuż po zabójstwie mył samochód. Przyznał się do morderstwa, ale motywów nie potrafił sprecyzować. Mówił, że był w depresji, bo cztery lata wcześniej rozstał się z dziewczyną. Z tego powodu dwukrotnie próbował popełnić samobójstwo. Policja ustaliła, że fascynował się seryjnym mordercą Tedem Bundym z USA. Ojciec Józefa C. zeznał, że syn bał się krwi. Nie był w stanie zabić nawet kury na obiad. Józef C. mówił, że żałuje tego, co zrobił. Chciał nawet iść na pogrzeb 16-latka, by się z nim w myślach pożegnać i go przeprosić. Na cmentarz nie dotarł, bo musiał iść do pracy.

od 7 lat
Wideo

iPolitycznie - Przemysław Czarnek

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na zakopane.naszemiasto.pl Nasze Miasto