Jak śledzie na Giewoncie

halina kraczyńska
fot. tomasz skowroński
fot. tomasz skowroński
Znowu do "śpiącego rycerza" ustawiają się tłumy, jak kiedyś w PRL-u do sklepów mięsnych - śmieją się górale. Przewodnicy tatrzańscy jednak apelują, że może to doprowadzić do tragedii Ludzie są zgodni: Giewont ma w ...

Znowu do "śpiącego rycerza" ustawiają się tłumy, jak kiedyś w PRL-u do sklepów mięsnych - śmieją się górale. Przewodnicy tatrzańscy jednak apelują, że może to doprowadzić do tragedii

Ludzie są zgodni: Giewont ma w sobie jakiś magiczny czar, który przyciąga. Niektórzy w Zakopanem tajemnicę stałej od 100 lat popularności tego akurat szczytu tłumaczą tym, że musi tam być zakopany jeden z czakramów. Taki jak na Wawelu. Wszyscy, którzy dziś wybiorą się na Giewont, przekonają się, że coś w tych opowieściach jest. Jak w każdym sezonie i teraz do śpiącego rycerza ustawiają się długie kolejki. To normalne o tej porze roku. Bowiem jak tylko wyjrzy słońce, lecą ludzie na Giewont, jakby ich tam co ciągnęło! Każdy chce tam wejść.

? Chyba nie trzeba nikomu mówić, że Giewont jest bardzo popularną górą i jak tylko jest pogoda, zamienia się w bardzo uczęszczany szlak, do tego stopnia, że czasem trzeba czekać, by wejść na wierchołek, w dość długiej kolejce, nawet i godzinę ? mówią ratownicy TOPR.

Niebezpieczne tłumy
Nie lepiej jest też na samym wierzchołku Giewontu: tam ludzie czasem stoją ściśnięci jak przysłowiowe śledzie w puszce.
? Wybrałem się z niedużą grupką turystów na Giewont. Okazało się, że na takie tłumy, jakie tam zastaliśmy, jestem jedynym przewodnikiem ? opowiada Apoloniusz Rajwa, wieloletni przewodnik tatrzański, ratownik. ? Na samym szczycie było może ze 150 osób. Wszyscy stali jeden przy drugim, wręcz upchnięci na tym niewielkim skrawku. I zaczął się problem. Bo ciągle nowi ludzi wchodzili na kopułę, i to zarówno podejściem, jak i zejściem. Zaczęło robić się naprawdę niewesoło: z dołu tłum napierał, na wierzchołku ludzie nie wiedzieli którędy schodzić. Niektórzy zaczęli z tego wszystkiego schodzić na wprost. Poleciały kamienie na tych czekających pod kopułą.
To, że tam wtedy nikt nie spadł, to cud ? podkreśla przewodnik.
? Dopiero krzyknąłem na ludzi, żeby nie wchodzili i poczekali, tych na wierzchołku zacząłem ustawiać, pokazałem im gdzie zejść ? mówi Apoloniusz Rajwa. ? Po godzinie dopiero udało mi się jakoś całą tę sytuację ogarnąć i rozładować korki, tak że ruch odbywał się już jak należy, jednokierunkowo.

Niebezpieczne pioruny
Podobnie groźnie, a może jeszcze bardziej niebezpiecznie było ? jak opowiadają przewodnicy tatrzańscy ? kilka lat temu podczas corocznej pielgrzymki na Giewont. Tradycyjnie szły tłumy. Na kopule i pod nią było tłoczno. I nagle zaczęło grzmieć. A chyba wszyscy wiedzą, że przebywanie pod krzyżem, który ściąga pioruny, to narażanie się na prawie pewną śmierć.
? Ludzie wpadli w panikę, wszyscy chcieli na raz schodzić. Omal nie doszło do stratowania ? wspomina Piotr Pawlik-Rayski, nasz reporter, który wtedy był na tej pielgrzymce. ? Na szczęście, pielgrzymka była zabezpieczana przez kilku ratowników TOPR, którzy nie stracili zimnej krwi i szybko, sprawnie zdołali sprowadzić te tłumy w miarę w bezpieczne miejsce, zanim na dobre burza się rozpoczęła.
Wtedy chyba też zdarzył się cud, że nikt nie zginął, bo ofiar mogło być wtedy naprawdę dużo.
? Gdyby wtedy piorun uderzył w krzyż, wszyscy którzy stali pod nim, a nawet ci na dole nie mieliby większych szans ? twierdzą ratownicy.

Nie ma co liczyć na ciągłe cudy
Jak długo jednak można liczyć na cud? ? pytają przewodnicy tatrzańscy. Uważają oni, że na szczycie, gdy jest wyjątkowo oblegany przez turystów, ktoś powinien stać i kierować ruchem tak, jak to robi policjant na zapchanym skrzyżowaniu. Najlepiej ? proponują ? gdyby to był ktoś z Tatrzańskiego Parku Narodowego, wyposażony w telefon komórkowy lub krótkofalówkę: jeden na szczycie, drugi na Herbacianej Przełęczy. Bo może na Giewoncie ? ostrzegają ? dojść do tragedii porównywalnej do tej spod Rysów.
Dyrektor TPN, Paweł Skawiński, choć przyznaje, że tłumy na Giewoncie mogą stanowić problem, jednak zaznacza, że Park nie jest w stanie go rozwiązać.
? Nie mamy tylu pracowników, by codziennie tam ktoś był ? wyjaśnia dyrektor Skawiński. ? A tam przecież w sezonie codziennie jest korek. Musiałbym tylko na ten szczyt wysyłać czterech strażników. A mam ich wszystkich ośmiu. A co z pozostałymi szlakami?
Giewont oglądaj po sezonie lub o świcie
Tak więc turyści muszą zadbać sami o siebie i swoje bezpieczeństwo.
Najlepiej wybrać się na ten popularny szczyt po sezonie, gdy już nie ma kolejek ? radzi dyrektor Skawiński. Ale jeżeli ktoś koniecznie chce iść w sezonie na Giewont, niech wyruszy wcześnie rano: o godzinie ósmej czy dziewiątej nie ma tam prawie nikogo, a na pewno nie ma kolejek.

Szykuje się rozpad koalicji?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3