MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Czyje było drzewo, które runęło na Stachoniach? Urząd miasta Zakopane odpowiada

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Drzewo, które runęło na samochód na Stachoniach w Zakopanem
Drzewo, które runęło na samochód na Stachoniach w Zakopanem Polica Zakopane
Drzewo, które runęło na samochód 22-latki - w wyniku czego dziewczyna zmarła - należało do miasta Zakopane? Tak uważa pan Rafał – mieszkaniec zakopiańskich Stachoniów, tam gdzie doszło do tragedii. Urząd miasta zaprzecza twierdzeniom górala. Sprawę bada zakopiańska Prokuratura Rejonowa.

Do tragedii doszło 1 kwietnia – w drugi dzień świąt Wielkiej Nocy. Wówczas nad Zakopanem szalał potężny halny. Przed południem silny podmuch wiatru powalił drzewo stojące przy drodze. To runęło na jezdnię – wprost na jadącego osobowego forda. Za kierownicą siedziała 22-letnia mieszkanka Zakopanego. Mimo reanimacji dziewczyny nie udało się uratować.

Sprawą śmierci 22-latki zajęła się policja, a Prokuratura Rejonowa w Zakopanem wszczęła śledztwo – pod kątek nieumyślnego spowodowania śmierci. Śledczy będą analizowali m.in. czy zarządza, lub właściciel nieruchomości odpowiednio zadbał o dobrostan drzewa – tak by nie stanowiło ono zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi. Prokuratorskie śledztwo jest w trakcie.

Do kogo należało drzewo?

Jednym z pytań, na które odpowie śledztwo prokuratorskie, będzie to do kogo należało drzewo. Zdaniem pana Rafała, właściciela działki, przy której doszło do wypadku – drzewo stało na granicy działek – jego i miasta. Ponadto jego zdaniem całe drzewo było w tzw. pasie drogowym, za który powinien odpowiadać zarządca drogi – w tym wypadku urząd miasta. Tak mu wynikało z analizy map zawartych w portalu mapowym udostępnianym przez urząd miasta.

Mężczyzna dodaje ponadto, że faktycznie w październiku 2023 roku wystąpił do urzędu miasta o zgodę na wycinkę drzew. - Chciałem wyciąć drzewa za domem, ale wskazał też także to przy drodze. Nie miałem jednak świadomości, że jest ono na granicy. Do dziś jednak nie dostałem żadnej odpowiedzi ws. tego wniosku – mówi mieszkaniec Stachoniów. Dodaje, że 2 kwietnia – na drugi dzień po wypadku - poszedł do urzędu dowiedzieć się co z tym wnioskiem. I tam usłyszał, że oględziny były i zgoda na wycinkę również.

- Tyle, że ja nic o tym nie wiedziałem. Nie dostałem żadnej decyzji o zgodzie na wycinkę, ani zawiadomienia o wizji lokalnej – mówi mieszkaniec. I pyta skąd miał wiedzieć, że urząd zorganizował wizję w terenie i dał mu zgodę.

Urząd miasta na odpowiedź na nasze pytanie potrzebował tydzień czasu. Gdy już ją dostaliśmy wynika z niej, że urząd nie przyznaje się do drzewa. - Zgodnie z mapą sytuacyjno-wysokościową udostępnianą przez Starostwo Powiatowe w Zakopanem drzewo, które zostało powalone przez silny wiatr w dniu 1 kwietnia przy ul. Stachonie, znajdowało się na działce stanowiącej własność osoby fizycznej, a nie Gminy Miasto Zakopane – informuje wydział ochrony środowiska UM Zakopane. Urząd miasta twierdzi także, że drzewo nie rosło w pasie drogowym.

W dalszej części odpowiedzi urzędnicy wskazują, że to prywatna osoba, która wnioskowała o wycinkę drzewa, sama wskazała, że znajduje się ono na prywatnej działce.

Dlaczego nie było żadnego pisma?

Urzędnicy twierdzą ponadto, że nie wydali żadnej decyzji ws. wycinki drzewa, bo nie musieli. - Właściciel nieruchomości jest obowiązany dokonać zgłoszenia do burmistrza zamiaru usunięcia drzewa. Urząd w terminie 21 dni od dnia doręczenia zgłoszenia dokonuje oględzin drzewa. W terminie 14 dni od dnia oględzin urząd może, w drodze decyzji administracyjnej, wnieść sprzeciw. I tylko w takim przypadku postępowanie to kończy się wydaniem dokumentu – decyzji. Jeżeli urząd nie wniesie sprzeciwu w wyżej wskazanym terminie, drzewo można usunąć – pisze w odpowiedzi Wydział Ochrony Środowiska.

Dalej informuje, że urząd miasta nie był zobowiązany dokonywać wcześniejszej oceny stanu zdrowotnego tego drzewa. - Jego ocena nastąpiła w trakcie oględzin przeprowadzonych po otrzymaniu zgłoszenia zamiaru usunięcia drzewa przez właściciela tego drzewa – informuje. Oględziny drzewa odbyły się w listopadzie 2023 roku.

Urzędnicy nie informują już jednak, jaki był stan drzewa w ich ocenie i dlaczego nie zakwestionowali wniosku o jego wycinkę. - A jeśli było w złym stanie, dlaczego nie zaalarmowali, że trzeba je natychmiast wyciąć. Skąd ja ma to wiedzieć? Ja się na tym nie znam - pyta góral.

Podcięte korzenie?

Według mieszkańca Stachoniów drzewo to mogło być osłabione przez inwestycje, jakie toczyły się w jego sąsiedztwie. Wskazuje, że kilkanaście lat temu, w trakcie modernizacji ulicy, profil zakrętu został zmieniony. Droga zbliżyła się do jego nieruchomości. Wtedy prowadzone były prace ziemne, które – jego zdaniem – mogły naruszyć system korzeniowy. - Poza tym były tutaj kopane inne instalacje, studzienki i sieć teletechniczna – mówi.

Spytaliśmy o to urząd miasta. W odpowiedzi czytamy: „Zgodnie z mapą sytuacyjno-wysokościową udostępnianą przez Starostwo Powiatowe w Zakopanem w bezpośrednim sąsiedztwie drzewa nie znajduje się podziemna infrastruktura techniczna. Najbliższe sieci przebiegają ok. 2,5 m od pnia drzewa i ok. 1,5 m poniżej jego posadowienia. W sąsiedztwie drzewa nie były prowadzone prace ziemne mogące naruszyć korzenie drzewa”.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Tragiczne zdarzenie na Majorce - są zabici i ranni

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Czyje było drzewo, które runęło na Stachoniach? Urząd miasta Zakopane odpowiada - Gazeta Krakowska

Wróć na zakopane.naszemiasto.pl Nasze Miasto