Bronisław Stoch: Z powodu kontuzji Kamil jest przybity, będziemy chcieli go podźwignąć

Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa
Kamil Stoch
Kamil Stoch Andrzej Banas
Udostępnij:
- Kamil bardzo chciał szybko wrócić, robił to dla kibiców, chciał jak najlepiej. Czuł się na tyle dobrze i fizycznie, i psychicznie, że mógł wystartować w Zakopanem, ale los mu tego nie dał. Na szczęście nie jest to tak głęboki uraz, żeby miał go wykluczyć ze startów na dłużej – mówi nam Bronisław Stoch, ojciec najlepszego polskiego skoczka narciarskiego. Pierwsze prognozy mówią o dwóch-trzech tygodniach absencji Kamila Stocha w Pucharze Świata.

Trzykrotny mistrz olimpijski został wycofany z Turnieju Czterech Skoczni po dwóch konkursach. Wrócił do domu kilka dni wcześniej niż reszta drużyny i bardzo dobrze ten czas wykorzystał. Wszystko się dobrze układało do momentu wypadku, do którego doszło w środę przed treningiem w Zakopanem.

- Poszła torebka stawowa, noga jest spuchnięta – opowiada Bronisław Stoch. - Pech że tak brzydko stanął i nastąpiło zwichnięcie kostki. No ale tak to w życiu bywa. Nasi skoczkowie ukuli na takie sytuacje powiedzonko: co zrobisz, skały nie zjesz. Z drugiej strony mogło być jeszcze gorzej, bo przecież mógł doznać złamania i wtedy byłby wykluczony na cały rok.

Ojciec skoczka z Zębu ujawnia nam, że Kamil mocno przeżywa ten wypadek.

- Kamilowi strasznie przykro, bo po powrocie do domu odżył, odzyskał świeżość po Turnieju Czterech Skoczni. Zawsze radził sobie z presją, ale tym razem nie szło nikomu i on też chciał troszkę nadrobić. Taki nadmiar motywacji może zepsuć wszystko, może spiąć człowieka tak, że nie da rady już nic zrobić nawet na przeciętnym, a co dopiero na wysokim poziomie. Kamil bardzo dba o to, żeby była w grupie integracja. On nigdy nie odpuścił drużyny, nawet w najtrudniejszych momentach.

To kolejny problem zdrowotny, jaki przytrafił się Stochowi w ciągu ostatniego roku. W maju musiał poddać się operacji polegającej na wycięciu wyrośli chrzęstno-kostnej w okolicach prawego stawu skokowego. Tego samego typu zabieg przeszedł w 2014 roku, tyle że na lewej nodze.

- Po ubiegłorocznej operacji Kamil przez miesiąc był unieruchomiony, bo noga była wyłączona z aktywności. Mięśnie wtedy nieco zanikają, więc gdy zaczął intensywnie pracować i pojechał na Letnią Grand Prix pojawił się obrzęk i znowu musiał zrezygnować ze skakania na miesiąc. To był taki „szarpany” okres. To też wykańcza zawodnika – opowiada Bronisław Stoch. I dodaje, że syn nie zostanie sam ze swoim problemem:

Postaramy się go podźwignąć na duchu, bo jest przybity. Kamil bardzo chciał w Zakopanem wystartować, bardzo się cieszył, że doszedł do siebie i tak odsapnął, że aż miło było patrzeć na niego.

- Przerwa w startach potrwa co najmniej dwa tygodnie. Nie wystąpi w Zakopanem, ale do Titisee-Neustadt też nie powinien jechać. Nie sądzę, że będą chcieli go w kadrze forsować, bo znów może się pojawić drobny uraz czy powrócić lekki ból, a to też hamuje skoczka, pojawia się obawa z tyłu głowy. Z długiego i głębokiego dołu jest o wiele trudniej wychodzić – puentuje Bronisław Stoch.

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Materiał oryginalny: Bronisław Stoch: Z powodu kontuzji Kamil jest przybity, będziemy chcieli go podźwignąć - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie