Ania Byrcyn: Najbardziej lubię na Eurowizji słuchać ballad

Paweł Gzyl
Paweł Gzyl
Ania Byrcyn pochodzi ze słynnego góralskiego rodu - a poznaliśmy ją dwa lata temu w talent-show "The Voice Of Poland"
Ania Byrcyn pochodzi ze słynnego góralskiego rodu - a poznaliśmy ją dwa lata temu w talent-show "The Voice Of Poland" Apeture Studio
Udostępnij:
W tym roku reprezentant Polski na konkurs Eurowizji zostanie wyłoniony podczas koncertu preselekcyjnego w TVP2 w dniu 19 lutego. Wśród dziesięciu zakwalifikowanych wykonawców jest Ania Byrcyn z Zakopanego.

FLESZ - Robert Lewandowski znów najlepszym piłkarzem świata

- Co sprawiło, że zdecydowałaś się zawalczyć o występ na Eurowizji?
- Zawsze miałam Eurowizję z tyłu głowy. Ale nigdy wcześniej nie odważyłam się wysłać swojego zgłoszenia. Teraz wreszcie się zdecydowałam. Szczerze przyznam, że mama i siostra trochę mnie nacisnęły. (śmiech) „Może się uda?” – sugerowały. I faktycznie: niedawno odebrałam telefon z informacją, że zakwalifikowałam się do polskich preselekcji. Cieszę się z tego bardzo.

- Dlaczego akurat wybrałaś piosenkę „Dokąd”?
- Jestem z tym utworem bardzo związana. To moja pierwsza piosenka, jaką napisałam w życiu. Powstała, kiedy miałam szesnaście lat. Jestem autorką zarówno jej tekstu, jak i muzyki. A ponieważ lubię na Eurowizji najbardziej słuchać ballad, stwierdziłam, że najlepiej będzie zgłosić „Dokąd”. I chyba dobrze zrobiłam.

- Internauci piszą, że wypadasz tym utworze jak Adele. Co o tym sądzisz?
- To dla mnie bardzo duży komplement. Jestem wielką fanką Adele. Pierwszą płytą, którą kupiłam sobie samodzielnie, był właśnie jej album. Cieszę się więc, że ludzie porównują mnie do tej artystki. To w końcu obecnie jedna z największych gwiazd popu na świecie.

- Do „Dokąd” powstał bardzo oryginalny teledysk. Jak doszło do jego realizacji?
- To ciekawa historia. Wideoklip do mojej pierwszej piosenki „Chowam się” zrealizowała świetna reżyserka Olga Czyżykiewicz. Ponieważ dobrze się nam współpracowało, stwierdziłyśmy, iż zrobimy kolejny teledysk. Tak się złożyło, że Olga ma swoją szkołę reżyserii i tam kończył się akurat rok, więc studenci musieli przedstawić sceny, które wymyślili do dyplomowego teledysku. Ja w tym czasie szukałam pomysłu na wideoklip do „Dokąd” – i okazało się, że tekst tej piosenki pasuje do tych scen, które wymyślono w tej szkole. Fajnie się to zlepiło razem, stwierdziliśmy więc, że trzeba to nagrać. Tak powstał ten łączony projekt.

- Myślisz, że masz duże szanse, aby „Dokąd” zostało wybrane w preselekcjach do Eurowizji?
- Myślę, że tak. Ale nieznane są wyroki ludzi. Z tego, co mi wiadomo głosować będzie jury i telewidzowie. Suma przyznanych przez nich punktów zdecyduje, kto będzie reprezentował Polskę podczas tegorocznego konkursu Eurowizji. Wszystko będzie więc tak naprawdę zależeć od występu podczas tego telewizyjnego koncertu. Na razie cieszę się, że się do niego zakwalifikowałam. Potem zobaczymy.

- Największy sukces w historii polskich występów na Eurowizji odniosła Edyta Górniak w 1994 roku. Wy się trochę znacie – bo była ona twoją trenerką podczas „The Voice Of Poland”. Zasięgniesz jej rady przed swym występem?
- Faktycznie: to dobry pomysł. Jeśli tylko wygram preselekcje, to na pewno się do niej zwrócę. Edyta wie najlepiej co się sprawdzi na Eurowizji.

- Omal nie wygrałaś dwa lata temu „The Voice Of Poland”. Udział w tym programie był dla ciebie dobrym przygotowaniem do ewentualnego występu na Eurowizji?
- Zdecydowanie tak. Miałam wtedy po raz pierwszy okazję występować w telewizyjnym studiu. Do tego wiedziałam, że przed telewizorami ogląda mnie kilka milionów widzów. Dzięki temu doświadczeniu oswoiłam się z tego rodzaju show. Równie ważny był dla mnie występ na festiwalu w Opolu. Tam też w koncercie „Debiutów” było dziesięciu uczestników – i wtedy akurat wygrałam. Miałam więc okazję obyć się i z tego rodzaju widowiskiem. Cieszę się więc, że zdecydowałam się na Eurowizję dopiero po tych występach, bo czuję się przygotowana.

- „Dokąd” to twoja druga solowa piosenka. To oznacza, że niebawem możemy się spodziewać twojej debiutanckiej płyty?
- Płyta już powstaje. Ale idzie to jak krew z nosa, bo staram się zrobić wszystko jak najlepiej się da. Chcę, by każda piosenka, którą nagram, podobała mi się w stu procentach. Dlatego z tym tak schodzi. Pracuję jednak nad tym materiałem cały czas. Niebawem opublikuję trzeci singiel – i będę realizowała do niego teledysk. Myślę więc, że stanie się to jeszcze przed preselekcjami do Eurowizji. Choć w większości na płycie znajdą się ballady, nie zabraknie również szybszych utworów.

- Studiujesz śpiew na katowickiej akademii muzycznej. Ta wiedza, którą tam zdobywasz, przydaje ci się w karierze piosenkarskiej?
- Nasi wykładowcy są śpiewającymi i grającymi artystami. Dlatego to, co nam przekazują, ma swoje zastosowanie w praktyce. Czasem na zajęciach można się o coś podpytać i to się potem przydaje na scenie czy w studiu. Jestem bardzo wdzięczna za to, że jestem na tych studiach, bo to jest idealne przygotowanie do mojej przyszłej pracy.

- Podhale będzie głosować na ciebie w koncercie eurowizyjnym?
- Jeśli spodoba się im „Dokąd”, to myślę, że mogę liczyć na głosy górali. Mam dobry odzew na moją piosenkę, więc wierzę, że ludzie od nas będą na mnie głosować.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Ania Byrcyn: Najbardziej lubię na Eurowizji słuchać ballad - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie