Afera w Tatrzańskim Parku Narodowym. Instytucja wydała z naruszeniem prawa setki tysięcy złotych

Mateusiak Tomasz
Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego w latach 2014-2016 miał wydać - według Ministerstwa Środowiska - z naruszeniem prawa minimum 765 tys. zł. Taka kwota wpłynęła na konta kilku kancelarii prawnych, które pomagały w obsłudze prawnej parku. Zdaniem kontrolerów z resortu środowiska, takie działanie Szymona Ziobrowskiego to niegospodarność. Bo mimo, że chodzi o duże kwoty, dyrektor w ani jednym przypadku nie ogłosił przetargu.

Po miesiącach oczekiwania opinia publiczna poznała wreszcie kulisy kontroli, którą na początku swych rządów przeprowadziła w Tatrzańskim Parku Narodowym ekipa Prawa i Sprawiedliwości. Urzędnicy z Ministerstwa Środowiska po donosie od jednego (obecnie już byłego) pracownika parku sprawdzili rachunki TPN dotyczące wydatków na obsługę prawną w latach 2014-2016. Choć raport z tej kontroli został przedstawiony ministrowi już wiosną zeszłego roku, dopiero w grudniu 2017 r. został on upubliczniony.

Ministerstwo zarzuca dyrektorowi Ziobrowskiemu, że „naginał i obchodził” przepisy prawa o zamówieniach publicznych. Pomimo że miał umowę z jedną kancelarią prawną z Zakopanego (za 85 tys. zł rocznie), wynajmował kolejnych prawników i płacić im spore sumy. Jedna z kancelarii dostała z TPN aż 123 tys. zł. za prowadzenie... jednej sprawy.

Ziobrowski uważa, że prawa nie złamał. A spore wydatki uzasadnia koniecznością przeprowadzenia skomplikowanych analiz prawnych.

****************************************

Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymon Ziobrowski (oraz jego poprzednik) przez lata narazili się przepisom prawa o zamówieniach publicznych, by wg. własnego uznania zlecać kancelariom adwokackim obsługę prawną parku - tak wykazała kontrola z Ministerstwa Środowiska. Urzędnicy z Warszawy ustalili, że z kasy parku wydano z naruszeniem ustawy 765 tys. zł.

Kontrolerzy w TPN

Resort środowiska opublikował raport podsumowujący nadzwyczajną kontrolę, jaką dokonano w TPN wiosną 2016 r. Choć dokument powstał już rok później, dopiero w grudniu 2017 r., został upubliczniony dopiero teraz.

Kontrolę zarządzono, bo ludzie ówczesnego ministra środowiska - Jana Szyszki dowiedzieli się z donosu, iż w Tatrzańskim Parku mogą niewłaściwie być wydawane pieniądze publiczne. Kontrolerzy analizowali lata 2014-2016.

Sprawdzali dwie kwestie: poziom nadzoru nad inwestycjami budowlanymi, wydatki parku na obsługę prawną. W tym pierwszym kontekście nie było się do czego przyczepić. Zdecydowanie gorzej było z dokumentami dotyczącymi umów z kancelariami prawnymi.

Zlecenia bez przetargu..
.

Okazało się bowiem, że choć TPN od lat podpisuje umowę ramową z jedną z zakopiańskich kancelarii adwokackich - i to ona powinna pomagać parkowi we wszystkich kwestiach prawnych, to w przeciągu trzech lat TPN wydał setki tysięcy złotych na zlecenia dla innych kancelarii adwokackich. Wśród nich najwięcej zarobiła spółka adwokacka z Krakowa prowadzona przez byłego ministra sprawiedliwości w rządzie Platformy Obywatelskiej.

TPN w latach 2014-2016 (a więc pod koniec kadencji dyr. Pawła Skawińskiego i od początku kadencji Szymona Ziobrowskiego) zamawiał dodatkowe ekspertyzy prawne, czy zlecał reprezentowanie przed sądem kilkunastokrotnie.

Te dodatkowe zlecenia słono kosztowały park. Choć „zatrudniona na stałe kancelaria” co roku dostawała z TPN ok. 85 tys. zł, park na dodatkowe zlecenia wydał w ciągu omawianych trzech lat 765 825 zł, płacąc za jedno zlecenie nawet 123 tys. zł.

Szymon Ziobrowski, dyrektor TPN, w mailu wysłanym do naszej redakcji, tłumaczy, że wiele spraw sądowych, które wytaczano parkowi, wymagało specjalistycznej wiedzy. Jedną z nich był np. spór ze spadkobiercami przedwojennych właścicieli ziemi w Tatrach, którzy domagali się zwrotu gruntów. Ziobrowski tłumaczy, że broniąc własności TPN, musiał wynajmować najlepszych w Polsce specjalistów od prawa. Jak dodaje, dzięki temu park wszystkie spory wygrał.

Naginanie prawa

Szef TPN za każdym razem wybierał jednak prawników z „wolnej ręki”, a nie na podstawie przetargu. W raporcie resortu środowiska czytamy, że dyrektor TPN (on osobiście był odpowiedzialny za współpracę z kancelariami) robił wiele (np. dzielił zlecenia na kilka mniejszych), by „celowo obejść i naginać” przepisy prawa o zamówieniach publicznych. Wówczas, według przepisów, zadania warte więcej niż 14 tys. euro wymagały przetargu.

- A przecież, gdyby prawników wyłaniać w przetargach, TPN mógłby liczyć, że koszty takich zleceń będą o wiele niższe - czytamy w raporcie podpisanym przez wiceministra środowiska Andrzeja Szwedę- Lewandowskiego. Dodatkowo z raportu wynika, że gdy już okazało się, iż park musi wynajmować prawników „specjalistów”, to wskazanym było nie przedłużać umowę z zakopiańską kancelarią. TPN współpracuje z nią do dziś.

Nie złamałem prawa

Dyrektor Ziobrowski twierdzi, że nigdy nie złamał prawa o zamówieniach publicznych. Zapewnia, że przepisy w przypadku wyboru prawników nie obligowały go do szukania kancelarii w drodze przetargu.

- W bardzo podobny sposób działało wiele organów władzy państwowej. Nasze stanowisko potwierdziła nowelizacja ustawy o zamówieniach publicznych z dnia 22 czerwca 2016 r., zgodnie z którą do spraw prowadzonych przed sądami i organami publicznymi, a także do doradztwa związanego z tymi sprawami nie stosuje się ustawy o zamówieniach publicznych - napisał nam dyrektor parku w Tatrach.

Tym samym przeczy on słowom, które w raporcie napisali jego przełożeni. Na dodatek wspomniana przez dyrektor TPN nowelizacja pojawiła się już po okresie objętym kontrolą resortu.

Kary nie będzie...

Mimo poważnych zastrzeżeń po kontroli, wychodzi na to, że dyrektor Ziobrowski nie zostanie ukarany. Na zakończenie raportu kontrolerzy z ministerstwa poprosili Szymona Ziobrowskiego jedynie o to, by... „zaprzestał takich praktyk”. To o tyle dziwne, że łamanie dyscypliny finansów publicznych jest ścigane z urzędu.

- Ministerstwo uznało, że sprawę zgłosimy tylko rzecznikowi dyscypliny finansów publicznych - informuje biuro prasowe ministerstwa. - To on zdecyduje o dalszych czynnościach dyscyplinarnych względem dyrektora TPN - dodaje, i wyjaśnia, że sprawa trafiła do rzecznika 7 miesięcy temu. Ten jednak od tego czasu nie zajął żadnego stanowiska.

Jako ciekawostkę można dodać, że na początku 2017 r. identyczne nieprawidłowości związane z obsługą prawną wykryto w rządowej Spółce Restrukturyzacji Kopalń (SRK) z Katowic. Tam kontrolerzy powiadomili o działaniu szefów SRK lokalną prokuraturę. Ta podjęła śledztwo i dziś postawiła już pierwsze zarzuty odpowiedzialnym.

WIDEO: Jak należy się zachować w przypadku zejścia lawiny? Praktyczne porady Andrzeja Bargiela

Autor: Dzień Dobry TVN, x-news

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kasa
jak to prawnik.
Dodaj ogłoszenie