Rozmowa z S.Dawidkiem, naczelnikiem w. budownictwa i architektury zakopiańskiego starostwa

2012-10-25 17:03:17

Ze Stanisławem Dawidkiem, naczelnikiem wydziału budownictwa i architektury zakopiańskiego starostwa powiatowego, rozmawia Tomasz MateusiakPanie naczelniku, jak wygląda praca pana wydziału po tym, jak światło dzienne ujrzała "afera mostowa" w Białym Dunajcu?
Pracujemy normalnie. Ta budowa decyzją starosty Andrzeja Gąsienicy Makowskiego została zatrzymana i prowadzone jest śledztwo, by wyjaśnić, jak doszło do tego, że wydaliśmy decyzję zezwalającej na rozpoczęcie budowy domu w miejscu planowanego mostu. Na razie trudno mówić, że to urzędnicy z naszego wydziału popełnili przy tej okazji błąd. Moim zdaniem tak nie było, zostaliśmy wprowadzeni w błąd. Myślę, że śledztwo potwierdzi tę tezę.

Decyzję o pozwoleniu na rozpoczęciu budowę urząd wydaje jednak normalnie?
Tak. Czemu mielibyśmy tego nie robić?

Zaraz po tym jak "afera" ujrzała światło dzienne część architektów twierdziło, że zaczęliście ich mocniej kontrolować. Podobno urząd przed wydaniem decyzji o pozwoleniu na budowę zaczął żądać drugiej mapy, której koszty (ok. 1500 zł) miał pokrywać właściciel planowanego domu.
Nie żądaliśmy od architektów drugiej mapy, tylko chcieliśmy by ta, którą dołączają nam do projektu, była aktualna. Mówiąc prosto chodzi o to, by na papierze był naniesiony stan faktyczny jaki w chwili wydawania decyzji o pozwolenie na budowę znajduje się w terenie.

Dotychczas tak nie było?
Zawsze żądaliśmy mapy aktualnej. W listopadzie 2011 roku zmieniły się przepisy dotyczące tego co musi zawierać mapa do celów projektowych. Geodeta musiał tam wrysować więcej danych jak dotychczas. Wydział Geodezji w naszym starostwie jeszcze przez jakiś czas przyjmował mapy wykonane przed listopadem 2011 roku, ale w okolicach czerwca przestał to robić. Koledzy poczuli się oszukani po tym jak osoby odpowiedzialne za projekt w Białym Dunajcu wprowadziły ich w błąd.

Skutkiem tego inwestor, który zamówił u geodety mapę w październiku 2011, ale projekt oddał wam do zatwierdzenia np. w sierpniu 2012 musiał wykonać drugą mapę.
Tak. Jest też jednak inne wyjście. Jeśli geodeta, który wykonywał mapę nawet przed graniczną datą listopada nabije na dokument swoją pieczątkę i tym samym potwierdzi, że jest ona aktualna - czytaj w terenie przyszłej budowy nic nie uległo zmianie, to taką mapę przyjmiemy.

Wówczas inwestor nie musi zapłacić za nową mapę?
Nie musi. Geodeci rzadko chcą jednak nabijać takie klauzule. Dlaczego tak się dzieje, to trzeba pytać ich.

Rozmawiał
Tomasz Mateusiak


http://zakopane.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1582489,tatry-zawodnicy-po-raz-piaty-scigali-sie-w-alpin-sport-bieg,id,t.html#3b01d29afd5c2582,1,3,5;Zobacz zmagania zawodników w morderczym biegu z Ronda Kuźnickiego na szczyt Kasprowego Wierchu

Jesteś na profilu Tomasz Mateusiak - stronie mieszkańca miasta Zakopane. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj