Burmistrz Zakopanego Janusz Majcher dostał od mieszkańców Furmanowej, jedna z dzielnic miasta, żywego barana. Zwierzę w specjalnej klatce zostało wczoraj wniesione na salę obrad zakopiańskiego magistratu podczas sesji Rady Miasta. Zdaniem organizatorów nietypowego happeningu baran to symbol ciężkiej sytuacji mieszkańców Furmanowej, którzy od kilkudziesięciu lat bezskutecznie walczą o budowę drogi łączącej ich przysiółek z centrum miasta. Obdarowany porośniętym wełną czworonogiem Majcher prezentu nie przyjął. Cały happening uznał za próbę ośmieszenia jego urzędu.

Furmanowa to leżąca na południowym zboczu Gubałówki dzielnica Zakopanego. Mieszkający tam ludzie mają spory problem. Do ich przysiółka z centrum miasta nie prowadzi żadna normalna droga. Jedyna, jaka istnieje, po każdej ulewie zamienia się w koryto rzeki. Mieszkańcy do miasta dostają się objazdem przez sąsiednią gminę Poronin.

Mieszkańcy Furmanowej znów przypomnieli o potrzebie budowy drogi do ich osady

- Żyjemy jak w średniowieczu. W razie tragedii nie dotrze tu karetka, nawet jadąc przez Poronin w końcu utknie w błocie - mówią.

- To się wreszcie musi zmienić. Dlatego od kilku miesięcy walczymy o budowę drogi do naszych domów - mówi Jacek Kalata, przedstawiciel mieszkańców Furmanowej.

Walka górali o drogę przybiera różne formy. Początkowo mieszkańcy jedynie zabiegali o swoje racje na sesjach Rady Miasta. W lipcu uznali to za bezskuteczne i zagrozili, że jeśli miasto nie wykona realnego kroku w stronę budowy drogi, zablokują zakopiankę w momencie, gdy będą nią przejeżdżali kolarze biorący udział w Tour de Pologne. Do blokady nie doszło.

Wczoraj (poniedziałek 29 października) na sesji górale z Furmanowej pojawili się ponownie. Na salę obrad weszli uzbrojeni w
koszyk jajek oraz specjalną "lektykę", w której wnieśli dorodnego barana.

- To zwierzę to prezent dla burmistrza - mówi Jacek Kalata. - Skoro burmistrz nie umie zaopiekować się nami, mieszkańcami, to może uda mu się zaopiekować tym zwierzęciem - dodał Kalata, który po raz kolejny powtórzył, że mieszkańcy Furmanowej żądają, by miasto wybudowało im drogę i jej odwodnienie. Przedstawiciel górali przy okazji wytłumaczył też, po co przyniósł ze sobą do magistratu jajka. - To, co robi z nami urząd, to są "jaja" - stwierdził. - Dlatego też przynieśliśmy jaja, bo chcemy, by Zakopane, które nie umie nam pomóc, oddało naszą dzielnicę gminie Poronin. Jeśli tak nie będzie, a my znów usłyszymy z ust urzędników, że jesteśmy częścią Zakopanego, rzucimy w nich jajkami.

Happening mieszkańców Furmanowej burmistrzowi się nie spodobał.

- Moim zdaniem to, co się stało, to polityczne awanturnictwo - twierdzi burmistrz. - Jako pierwszy burmistrz od lat zająłem się sprawą Furmanowej i już teraz mam opracowaną dokumentację na tę drogę. Będzie ona jednak kosztowna i realizowana etapami. Pan Kalata o tym wie. Mimo to przynosi tu barany i chce ośmieszyć mnie i radnych. Nie życzę sobie tego!

Baran, który pojawił się na sesji, był prezentem górali z Furmanowej dla burmistrza Majchra
Prezent nie był tani. Dorosły baran jest wart około 300 zł













Zobacz zmagania zawodników w morderczym biegu z Ronda Kuźnickiego na szczyt Kasprowego Wierchu

Czytaj także

    Komentarze (3)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!