(© Jarosław Jakubczak)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Karambol, śmierć córki, zięcia i wnuczek i ogromna trauma bohatera. Zostało to spowodowane dymem wypalanych traw z pobliskich pól, który zasnuł autostradę międzystanową nr 5 w stanie Oregon. Historia opisana w powieści "Niezawinione śmierci" Williama Whartona zdarzyła się naprawdę. Autor zawarł w niej własne przeżycia, a wątek osobisty i emocjonalny przeplata z relacją sądowej walki z lobby rolniczym o wstrzymanie tego procederu. Podporządkował temu resztę swojego życia i - by uzyskać pieniądze na swój cel - zwiększył aktywność twórczą.

W Polsce żaden celebryta nie firmuje swoim nazwiskiem walki z wypalaniem traw, ale i u nas jest to poważny problem.
- Przełom zimy, wiosny oraz przedwiośnie to okresy, w których wyraźnie wzrasta liczba pożarów łąk i nieużytków - mówi st. kpt.mgr Remigiusz Adamańczyk, rzecznik prasowy Komendanta Miejskiego PSP we Wrocławiu. Powiewy wiatru przyspieszają tempo palenia się nieużytków, a gdy gwałtownie zmieniają kierunek ogień wymyka się spod kontroli i może przenieść na lasy czy budynki.

- Niejednokrotnie w takich pożarach ludzie tracą dobytek całego życia - pisze st. Kpt. Katarzyna Boguszewska z Wydziału Informacji i Promocji Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej. - Występuje również bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Co roku w pożarach wywołanych przez wypalanie traw giną ludzie.

Wielu rolników wciąż uważa, że dzięki wypaleniu traw młoda trawa będzie rosła szybciej i obficiej. Ten sposób pozbywania się ściernisk i pastwisk w zamierzchłych czasach pozwalał na przygotowanie ziemi pod uprawę. Ale udoskonalenie technik rolniczych doprowadziło do sytuacji, że stało się to nie tylko niepotrzebne, ale wręcz szkodliwe.

- Nie ma uzasadnienia gospodarczego, ekologicznego czy rolniczego dla wypalania traw - mówi prof. dr hab. Karol Wolski z Katedry Kształtowania Agroekosystemów i Terenów Zielonych na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Gdy płoną trawy niszczona jest materia organiczna. W znaczący sposób spowalnia to tworzenie się próchnicy, a w konsekwencji zmniejsza żyzność gleby. Działanie takie doprowadza też do wytwarzania się substancji trujących - dioksyn. Środka tego użyto m.in. do otrucia w 2004 roku prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!