Dziś okaże się, jak poważny jest uraz kolana Bartosza Ślusarskiego. Przypomnijmy, że napastnik "Pasów" nabawił się kontuzji podczas meczu z Lechem i przedwcześnie musiał opuścić plac gry. Piłkarz w poniedziałek przeszedł badanie rezonansem magnetycznym. Zachodzi podejrzenie zerwania więzadeł krzyżowych, co spowodowałoby kilkumiesięczną pauzę. Dzisiaj będzie znany dokładny wynik badań, a więc i prognoza jak długo potrwa rehabilitacja.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Kto ewentualnie mógłby zastąpić Ślusarskiego? Wiadomo, że w kadrze są napastnicy: Kamil Witkowski, Jakub Kaszuba, Łukasz Szczoczarz, Jakub Grzegorzewski.
- Jak widzę ich możliwości? - zastanawia się trener Cracovii Orest Lenczyk. - Za mgłą, to raczej kotara nie mgła... Patrzę na to i wolę nic nie mówić. Mam dwóch napastników - Matusiaka i Ślusarskiego, reszta to kandydaci do zastąpienia ich.
Dariusz Kłus i Łukasz Tupalski zmagają się z kontuzjami, ale znacznie mniej poważnymi niż Ślusarski.
- Kłus jest w dobrym miejscu jeśli chodzi o ostatni tydzień - mówi szkoleniowiec. Wyjedziemy do dr Wielkoszyńskiego, by określić, kto ma szansę na granie w sobotę, oczywiście nie ma mowy o Ślusarskim. Czekamy na decyzję w środę, podobnie rzecz się ma z Tupalskim.
Środkowy obrońca miał miejsce w składzie u boku Piotra Polczaka. W meczu z Lechem w połowie meczu zastąpił go Marek Wasiluk. Szkoleniowiec twierdzi, że jeśli piłkarz przypomni sobie najlepsze mecze jakie grał w Jagiellonii, to ma szanse na występ w sobotę.


Na wczorajszym treningu pojawił się Wojciech Łuczak, 20-letni środkowy pomocnik, holenderskiego Willem II Tilburg.
- Ze szkółki piłkarskiej "Ptak" pojechałem na 5-dniowy staż do Willem II Tillburg - mówi piłkarz. - Miałem wahania przez pół roku, ale zostałem. To duża szkoła i doświadczenie i nie żałuję. Teraz dostałem informację, aby sprawdzić się w Cracovii, klub wydał zgodę na mój przyjazd. Tomasz Rząsa zaproponował mi przyjazd i pomyślałem - czemu nie?
Testy zawodnika potrwają do piątku. Potem musi wracać do Holandii.


- Gdy okienko transferowe ma się zamknąć, to wydzwaniają menedżerowie i chcą przysłać kogoś, by go sprawdzić - mówi trener Orest Lenczyk. - Czasem się zgadzamy, niech przyjedzie, a potem się okazuje, że nie są to zawodnicy do pierwszej "11". Z drugiej strony nie chcemy zlekceważyć nikogo, by się nie okazało, że jesteśmy nieodpowiedzialni.
Strata na kilka miesięcy takiego napastnika jak Ślusarski byłaby sporym ciosem. Cracovia rozważa sprowadzenie, jeszcze przed zamknięciem "okienka transferowego" (a więc do poniedziałku) jakiegoś zawodnika, w orbicie zainteresowań jest ponoć kilkunastu piłkarzy.


- Łatwo znaleźć piłkarza przydatnego do pierwszej "11" - twierdzi Orest Lenczyk. - Ale potem zaczynają się problemy... Wiadomo z czym. Gdy okno się zamyka, ceny windują.
Cracovii udało się już pozyskać Radosława Matusiaka, piłkarza znanego, ale po zagranicznych przejściach, który nie błysnął po powrocie do kraju w Wiśle Kraków. Dał się jednak poznać z dobrej strony w konfrontacji z Lechem, choć gola nie strzelił, a miał ku temu wyborną szansę. Zwłaszcza wobec kontuzji Ślusarskiego, sprowadzenie Matusiaka, to był strzał w dziesiątkę.
- Czuję się odpowiedzialny za karierę Radka - mówi Orest Lenczyk. - Przeskoczył pierwszy płotek w tym biegu przez płotki. Kolejnych nie będzie 10, ale więcej. Nie przypuszczałem, że 48 godzin po meczu z Lechem nie będę miał już pary Matusiak - Ślusarski. Radek jest twardym chłopem, ale potrzebuje obok siebie piłkarzy, z którymi będzie stwarzał zagrożenie dla przeciwnika. Umiejętności jego są nieprzeciętne, zapewne tak było już od wieku juniora. Zostaje jednak kwestia przygotowania do meczu.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!