Czerwienne: pożar wyśnił się właścicielce domu trzy dni wcześniej

W powietrzu unosi się swąd spalonego drewna. Na podwórku leżą rozrzucone osmolone płaty blachy dachowej i nadpalone części ocieplenia. Ciszę pogorzeliska zagłusza pracująca pompa wodna, osuszająca to, co pozostało z drewnianego budynku. Tak wyglądał wczoraj obraz po poniedziałkowym wielkim pożarze w Czerwiennem.

Pożar zaczął się od nieszczelnego komina w starym drewnianym budynku
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Pożar zaczął się od nieszczelnego komina w starym drewnianym budynku (© Łukasz Razowski)

W pożarze, który wybuch około godz. 18,spaliła się górna część drewnianego pensjonatu.

- To był moment - wspomina Anna Dziadkowiec, właścicielka spalonego ośrodka agroturystycznego. - Budynek zajął się momentalnie!

- Chwała Bogu, że to się stało pod wieczór, a nie w nocy - dodaje córka pani Anny, Agata. - W tym budynku sypiają dzieci, byłaby tragedia.

Jak wspomina rozstrzęsiona pani Agata, trzy dni przed pożarem śniło jej się, że ktoś woła pomocy, że się pali, że jest łuna nad górami.
- Po tym śnie bałam się, że coś się stanie - mówi Agata. - No i się stało. Jak tu nie wierzyć w sny?

Na szczęście nikt z rodziny nie ucierpiał. Nic się nie stało również turystom, którzy wynajmowali pokoje w dolnej części spalonego budynku. W czasie gdy pojawił się ogień, część z nich przebywała na stoku.

- W pokoju mieli pieniądze i kluczyki do samochodów. Pożar ominął to pomieszczenie - mówi właścicielka ośrodka.
Turyści postanowili opuścić już Czerwienne.

Natomiast do poszkodowanych osób przyjechała rodzina, by pomóc w porządkowaniu pogorzeliska. Na podwórko wyniesiono m.in. zniszczone części sanitariatów i mebli.

- Straż pożarna oszacowała straty na ponad trzysta tysięcy złotych - mówi pani Agata. - Nie wiem, czy nie wyjdzie tego więcej.
Powodem pojawienia się ognia był najprawdopodobniej nieszczelny komin, naruszony podczas trzęsienia ziemi pięć lat temu.

Akcja gaszenia pożaru przebiegła sprawnie. Strażacy na miejscu pojawili się błyskawicznie - wspominają świadkow
∨ Czytaj dalej

ie. Drewniany dom był połączony z drugim, murowanym. Na szczęście udało się odciąć od ognia drugi budynek.
- Muszę przyznać, że wszyscy szybko zareagowali i wiele pomogli - mówi pani Agata.

Niegroźnego urazu głowy doznał sąsiad pogorzelców, który próbował pomagać w gaszeniu.
- Został uderzony czymś spadającym z budynku. Szybko zabrało go pogotowie. Był przytomny - wyjaśnia zastępca komendanta PSP w Nowym Targu Stanisław Galica.

Pogorzelcami zajęła się pomoc społeczna. Czekają teraz na przedstawiciela ubezpieczeniowego.
- Jeśli coś dostaniemy, to odbudujemy dom - mówi pani Anna.

Pożar do godz. 2 w nocy gasiło 25 zastępów straży pożarnej.
Łukasz Razowski Łukasz Razowski
źródło: Polska Gazeta Krakowska

Więcej na temat

Komentarze (1)

avatar

Wybierz kategorię