- Jesteśmy odcięci od Zakopanego - skarżą się nam pacjenci Wojewódzkiego Szpitala Rehabilitacyjnego im. Stefana Jasińskiego na Ciągłówce. Chodzi o to, że akurat ta dzielnica miasta nie ma żadnego regularnego połączenia z centrum. Osoby, które przyjechały do szpitala na rehabilitację, nie mają jak w wolnym czasie dojechać na Krupówki.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Władze Zakopanego rozkładają ręce i tłumaczą, że nie mają możliwości prawnej przymuszenia busiarzy do jeżdżenia na określonej trasie. Z kolei Zrzeszenie Transportu Prywatnego tłumaczy, że linia jest nierentowna i trudno wymagać od przedsiębiorców, aby na własne życzenie generowali w swojej firmie straty.
Z problemem tym do naszej redakcji zwrócił się pacjent.

- Byłem na turnusie rehabilitacyjnym w szpitalu na Ciągłówce - mówi pan Marian. - Z samego pobytu jestem bardzo zadowolony. Byłem jednak zawiedziony tym, że w czasie wolnym nie miałem okazji poznać bliżej samego miasta. Jestem osobą, która ma problemy z poruszaniem się i pieszo na Krupówki nie dojdę. Jako rencistę nie stać mnie z kolei na zamówienie taksówki. A niestety z rejonu szpitala w stronę centrum miasta nie jeżdżą żadne busy. Szkoda, bo wielu pacjentów też chciałoby odwiedzić samo miasto. A tak jesteśmy odcięci od świata.

Zakopane nie ma swojej komunikacji miejskiej, jak np. Nowy Targ, gdzie działa dotowane przez miasto Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. W stolicy Tatr transport zbiorowy to prywatne autobusy i busy. A władze miasta nie mają wpływu na to, jakimi trasami jeżdżą busy. - Nie mogę nakazać utworzenia linii autobusowej - rozkłada ręce burmistrz Janusz Majcher. - Nie mam takiej możliwości. Kiedy w październiku wejdą nowe przepisy regulujące te sprawy, to będzie szansa, aby na prywatnych przewoźnikach wymusić obsługiwanie dowozu pasażerów z obecnie zapomnianych części miasta. Na razie jednak musimy poczekać na zapowiadane zmiany.

Tymczasem prywatni przewoźnicy już uruchomili linię łączącą Ciągłówkę z miastem, choć przyznają, że na pewno liczba kursów w ciągu dnia jest niewystarczająca. - Tu rządzi twardy rachunek ekonomiczny - tłumaczy Jakub Karpiński, szef Zrzeszenia Transportu Prywatnego. - Jeśli będziemy wozić w busach powietrze to nasze firmy zbankrutują. W świecie to samorządy dotują komunikację miejską, a przynajmniej te kursy, które są nierentowne. Gdyby prywatni przewoźnicy byli dotowani z budżetu miasta to na przykład można by uruchomić nocne kursy - dla turystów wracających z Krupówek, czy mieszkańców Zakopanego, którzy po pracy wracają do domu.

Podobnie jest z Ciągłówką - tu też dzięki jakiejś subwencji codziennie regularnie mogłyby kursować busy. Na razie jednak z wiadomych powodów jest to niemożliwe. Zwracaliśmy się w tej sprawie do władz Zakopanego, ale nasze propozycje załatwiono odmownie. Przewoźnicy więc tłumaczą, że jeżdżą regularnie wszędzie tam, gdzie mogą wyjść choćby na niewielki plus. Uruchomienie komunikacji na nierentownych trasach spowodowałoby, że busiarze - z własnych kieszeni - musieliby dotować takie przewozy. Pacjentom leczącym się w Wojewódzkim Szpitalu Rehabilitacyjnym im. Stefana Jasińskiego na Ciągłówce pozostaje więc jedynie podziwiać panoramę Tatr i samego Zakopanego, ale z... okna swojego pokoju.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!