Zakopane: Krupówki mają swoją prywatną ochronę

Na Krupówkach pojawili się wczoraj ochroniarze z prywatnej firmy, którą wynajęła gmina Zakopane. Mają rozprawić się raz na zawsze z nielegalnym handlem na zakopiańskim deptaku. Na początek ochroniarze będą na Krupówkach przez miesiąc.

Na pierwszy ogień poszło stoisko ze słodyczami
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Na pierwszy ogień poszło stoisko ze słodyczami. Ochrona najpierw upominała właściciela, a potem wezwała straż miejską (© Łukasz Bobek)

- Podpisaliśmy umowę na miesiąc, na okres próbny, z firmą ochroniarską, która ma robić porządek na Krupówkach we współpracy ze strażą miejską i policją - informuje Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. Dodaje, że ochroniarze będą na Krupówkach przez osiem godzin, ale kilka razy w ciągu dnia, a nie od godziny 8 do godziny 16. Koszt miesięcznej ochrony to 10 tys. zł.

Jak zaznacza wiceburmistrz Solik, ochroniarze mają wspomagać strażników miejskich i policjantów, gdy ci będą musieli być w innym miejscu. Ochroniarze zajmą się sprawdzaniem handlarzy na Krupówkach.

- Wielu handluje tu nielegalnie, nie opłaca zajmowanego na pasie drogowym miejsca. Ochroniarze będą mogli legitymować handlujących - podkreśla wiceburmistrz.

Wczoraj na zakopiański deptak wyruszył pierwszy patrol składający się z trzech ochroniarzy. Na pierwszy ogień poszło stoisko ze słodyczami.

- Jego właściciel ma wpis do ewidencji działalności gospodarczej, ale nie ma uprawnienia od urzędu miasta, które zezwalałoby na handel na deptaku - mówi Wiesław Jędrusik z firmy ochroniarskiej, która patroluje Krupówki. - Zwróciliśmy mu uwagę, że nie ma prawa tutaj stać, lecz on nie chciał opuścić tego miejsca. Zawiadomiliśmy zatem straż miejską i policję, która dalej będzie się zajmowała już tym problemem.

Ochroniarze z prywatnej firmy - oprócz kontrolowania handlujących - będą reagowali na wszelkie przejawy agresji.
Pierwszy dzień ochrony Krupówek przeszedł spokojnie.
∨ Czytaj dalej



- Nie było większej agresji ze strony handlujących - podsumowuje Jędrusik.
Mimo że większości legalnie handlujących podoba się pomysł wynajęcia ochroniarzy, jednak pojawiły się głosy krytyczne.

- To są dodatkowo wydane pieniądze. Lepiej by było, gdyby tym zajmowali się policjanci albo strażnicy miejscy, którzy przecież też za to biorą pieniądze - uważa pani Stanisława, handlująca na deptaku góralskimi serkami. - To tylko koszty podniesie.
Inni zaś dziwią się, że gmina wynajmuje prywatną firmę ochroniarską.

- Uważam, że burmistrz powinien przeznaczyć te pieniądze na bardziej szczytne cele, na przykład na dom dziecka. Są przecież dzieci, które nie mają co jeść ani w co się ubrać - uważa pan Konrad, turysta z Krakowa.

Nie wiadomo, czy prywatnej firmie ochroniarskiej uda się definitywnie rozwiązać kwestię handlu sznurówkami na wózku na kółkach.
- Co prawda nie zajmuje on pasa drogowego, bo jest w ciągłym ruchu, ale w końcu będzie musiał zatrzymać się, by sprzedać sznurówki - zaznacza wiceburmistrz Wojciech Solik.
Łukasz Bobek Łukasz Bobek
źródło: Polska Gazeta Krakowska

Więcej na temat

Komentarze (4)

avatar
avatar
Katarzyna (gość)

Nie zajmują sie tym co prioritetowe ,a Pan ze sznurówkami też chce z czegoś życ może kiedyś zostanie burmistrzem i będzie miał z czego?

avatar
nauczyciel (gość)

chronią młodzież i dzieci aby nie wchodzili do sklepów z dopalaczami !!!tak miasto dba o przyszłych obywateli-śmiechu warte

Wybierz kategorię