Zakopane: wolna szkoła artystyczna

- Najwyższy czas, by Zespół Państwowych Szkół Artystycznych w Zakopanem przestał istnieć - uważają rodzice uczniów, którzy uczą się we wchodzącej do zespołu Państwowej Ogólnokształcącej Szkole Artystycznej. Zamierzają o to wnioskować do ministra kultury, któremu podlega placówka. To efekt kilkumiesięcznego sporu rodziców z dyrektorem zespołu szkół. - To wcale nie jest niemożliwe - mówią w Centrum Edukacji Artystycznej, które z ramienia ministerstwa nadzoruje placówkę.

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

(© Archiwum rodziców POSA)

Spór rodziców z dyrektorem pojawił się natychmiast po tym, jak Marek Ciesielski objął to stanowisko prawie dwa lata temu.

- Od początku mamy wrażenie, że w POSA dzieje się coraz gorzej. Przede wszystkim zaniedbana została artystyczna strona edukacji naszych dzieci. Na początku tego roku szkolnego przedmioty artystyczne w ogóle nie znalazły się w grafiku zajęć - mówi Bernadetta Weltschek, przewodnicząca rady rodziców. - Okazało się, że dyrekcja nie wystąpiła do ministerstwa z wnioskiem o zapotrzebowanie na środki na takie zajęcia. Dopiero po naszej interwencji lekcje te wróciły.

Potwierdza nam to nauczycielka pracująca w tej szkole, która chce pozostać anonimowa. - Gdy wróciłam po wakacjach, na początku nie miałam co robić, bo moje zajęcia zostały wycofane - mówi. Zabrakło też zajęć z informatyki.

W konflikt rodziców z dyrekcją szkoły zaangażowała się rada pedagogiczna - nauczyciele Państwowej Szkoły Muzycznej popierają dyrektora, a pedagodzy z POSA są przeciwko jego działaniom.

- Chcemy, by doszło do rozdziału tych szkół. Nie mamy nic przeciwko szkole muzycznej. Niech będzie rządzona przez dotychczasową dyrekcję, a szkoła artystyczna przez kogoś innego - mówi Mirosław Przekupień, członek rady rodziców.

Zdaniem rodziców nie pomoże tutaj zmiana dyrektora. Szkoły po prostu powinny iść każda swoją drogą.

Akcję przenieśli także do internetu. Na Facebooku stworzyli profil "Wolna POSA".
∨ Czytaj dalej

W mieście rozwiesili plakaty informujące o akcji. Liczą na poparcie mieszkańców miasta.

Okazuje się, że taki scenariusz zakłada także Centrum Edukacji Artystycznej, nadzorujące wszystkie szkoły artystyczne w Polsce. - Znam doskonale sytuację w Zakopanem - mówi Zdzisław Bujanowski, dyrektor CEA. - Nowy dyrektor, gdy przyszedł do szkoły, zamierzał ją bardziej ukierunkować w stronę edukacji muzycznej. To nie spotkało się jednak z akceptacją rodziców dzieci z POSA, którzy chcą wszechstronnego artystycznego wykształcenia dla swoich pociech. I zrodził się spór. Rozważamy różne możliwości rozwiązania tego konfliktu. Przede wszystkim zleciliśmy
ocenę działań dyrektora.

Jak dodaje Bujanowski, wyjściem z sytuacji byłoby, gdyby POSA wyłączyć z zespołu szkół i przekazać w administrację gminie Zakopane. Na to gmina nie chce się zgodzić, bo to oznacza dodatkowe koszty.

- To nie będzie konieczne - dowodzi Stanisława Czubernat, członek rady rodziców. - Szkoła powinna pozostać pod Ministerstwem Kultury, przy czym jej rozdział nie spowoduje większych kosztów. Dzieci i tak uczą się już w dwóch budynkach. Nie przybyłoby także etatów kadry zarządzającej. Ta obecna zostałaby po prostu podzielona.

Swoim problemem rodzice próbowali zainteresować w sobotę wieczorem ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego, który przyjechał na otwarcie Teatru Witkacego. Bezskutecznie.

Nie udało nam się od piątku skontaktować z dyrektorem zespołu szkół.
Łukasz Bobek Łukasz Bobek
źródło: Polska Gazeta Krakowska

Komentarze (0)

avatar
Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię