Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy na Podhalu

Byliśmy hojni i mili dla wolontariuszy. Co - jak twierdzą kwestujący po parę godzin w kilkustopniowym mrozie - rozgrzewało ich i pomagało wytrzymać, bo nie wszędzie znalazła się wczoraj dla nich szklanka gorącej herbaty.

Byliśmy hojni i mili dla wolontariuszy. Co - jak twierdzą kwestujący po parę godzin w kilkustopniowym mrozie - rozgrzewało ich i pomagało wytrzymać, bo nie wszędzie znalazła się wczoraj dla nich szklanka gorącej herbaty. Ale dzieci i młodzież zapowiadają, że im mróz niestraszny isą gotowi dla Orkiestry Jurka Owsiaka, dla chorych dzieci więcej wytrzymać. I do końca świata, i jeden dzień dłużej...

Zakopane

Niełatwe mieli wczoraj zadanie kwestujący dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W Zakopanem, gdy słońce schowało się za Tatry, zrobiło się wyjątkowo mroźnie, jak jeszcze nigdy tegorocznej zimy. Opatulona w szaliki, że prawie jej nie widać Natalia Gawron ze Stasikówki, która zbierała datki na zakopiańskich Krupówkach przez kilka godzin mówi, że tak zimno to nie było podczas żadnej kwesty.
∨ Czytaj dalej

A bierze w niej udział po raz siódmy.

- Niestety, sztab mamy dopiero w Stasikówce, w Zakopanem go nie ma. Tak, że z wypiciem ciepłej herbaty musimy czekać do powrotu - wyjaśnia Natalia. Ale mimo zimna i tak jest zadowolona, bo ludzie wczoraj byli wyjątkowo hojni i wrzucali do puszek nawet po sto złotych.

Ze Stasikówki kwestowało 42 uczniów tutejszej Szkoły Podstawowej i jej absolwentów. - Jesteśmy z Jurkiem Owsiakiem od początku. To nasza 14. Orkiestra -- mówią nauczycielki, Krystyna Gawron i Ewa Szyligiewicz.

Na ulicach Zakopanego kwestowali także uczniowie Zespołu Szkół Hotelarsko-Turystycznych oraz Gimnazjum nr 1 w Zakopanem, a także wolontariusze z całej Polski, którzy przy okazji wypoczynku pod Giewontem chcieli zrobić coś pożytecznego. - Zbieramy od samego rana. Jest bardzo zimno, ale ludzie mają dziś ciepłe serca! Są dla nas wyjątkowo mili - podkreśla Ewelina KaszczykzGimnazjum nr 1. Ale nie wszyscy chcieli wesprzeć Orkiestrę.

- Nie dam, bo nie! - mówi ze złością starsza pani, która jednak nie chce się przedstawić. - Większość jest dziś bardzo hojna, dają nawet po 50-100 zł. A moje koleżanki dostały po 300 i 400. Nic nie wrzucają do puszek jedynie ludzie starsi, bo usłyszałem od nich, że zabronił im ojciec Rydzyk. Ale na szczęście, nie wszyscy - tłumaczy Patryk Burnicki z Zawiercia.

Niechętnie przyłączali się do Orkiestry także goście ze Wschodu.

- Udają głupa, że niby nie pojmują, co się do nich mówi - wyjaśnia Arkadiusz Stachurski z Sosnowca. Jednak dziewczyny ze Stasikówki: Bożena Skupień-Rabian i Magda Szyszka znalazły sposób na turystów ze Wschodu.

- Wyjaśniamy im, trochę po rosyjsku, że zbieramy na chore dzieci. I wtedy dają. Bo Orkiestra im nic nie mówi - twierdzą dziewczyny. Do akcji Jurka Owsiaka przyłączył się natomiast ochoczo Święty Mikołaj, który stoi z reniferami przy oczku wodnym na Krupówkach. - Każdy powinien wesprzeć tę akcję - podkreśla Święty. - Bo cel jest szlachetny. Każdy z nas wrzucając pieniądze do puszki, może uratować życie lub zdrowie dziecka. Ja także włączyłem się do Orkiestry. Moje renifery również!

Nowy Targ

- Nawet samochody się zatrzymywały i ludzie wrzucali pieniądze do puszek - powiedziała "Gazecie" jedna z wolontariuszek chodzących wczoraj po nowotarskim Rynku. - Ale wygodni byli, zatrzymywali się i chcieli żeby podejść, nikt nie wysiadał z samochodu, zimno jest.

Ponad stu wolontariuszy WOŚP w Nowym Targu mogło się ogrzać w sztabie Orkiestry w Miejskim Ośrodku Kultury lub u Stanisława Tętnowskiego, który tradycyjnie zaprosił kwestującą młodzież na pizzę. Młodzież zapewniała, że nie spotkała się w stolicy Podhala z wrogim traktowaniem. Osoby, które nie miały ochoty uczestniczyć w Finale WOŚP po prostu przechodziły obojętnie.

W imprezach towarzyszących uczestniczyła policja, straż pożarna i Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Uczestnicy woleli jednak wejść do środka MOK, bo kilkunastostopniowy mróz nie sprzyjał plenerowym harcom. A w środku było na co popatrzeć, bo przez całe popołudnie grały lokalne zespoły, a wieczorem wystąpił Siwy Dym.

Sucha Beskidzka

W powiecie suskim około 50 wolontariuszy zidentyfikatorami i oznakowanymi puszkami kwestowało w wielu miejscowościach, mimo że termometry wskazywały kilka stopni poniżej zera. W Suchej kwestującymi byli także harcerze.

- Ludzie chętnie wrzucają pieniądze - twierdzą Kasia Rusin i Basia Polna, które przez kilka godzin wpierały orkiestrę, zbierając do puszki na deptaku przy głównej drodze w centrum miasta. Młodych wolontariuszy można było też spotkać w pobliżu sklepów otwartych w niedzielę, w których zazwyczaj chętnie w tym dniu suszanie robią zakupy.

Ciekawą inicjatywę na rzecz Świątecznej Orkiestry podjął suski szpital, gdzie w punktach pielęgniarskich w poszczególnych oddziałach szpitalnych ustawiono oznakowane puszki, do których pielęgniarki zbierały datki od odwiedzających chorych. Natomiast uczniowie Zespołu Szkół im. W. Goetla w Suchej zbiórkę pieniędzy rozpoczęli już w miniony piątek. Na potrzeby orkiestry, przebrani za kolędników, odwiedzali urzędy, składając noworoczne życzenia i śpiewając kolędy.

Powiatowy sztab Orkiestry Świątecznej Pomocy znajdował się, tak jak co roku, w miejskim Ośrodku Kultury "Zamek" w Suchej Beskidzkiej.

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij