Wybierz region

Wybierz miasto

    Poprawić obronę

    Autor: Bartosz Karcz

    2000-05-22, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Polska Gazeta Krakowska

    ZAGŁĘBIE Lubin - WISŁA Kraków 3:2 (1:1) Obie drużyny przystępowały do meczu opromienione ostatnimi zwycięstwami i przede wszystkim dobrą grą. W sobotę zarówno Wisła jak i Zagłębie potwierdziły dobrą dyspozycję.

    ZAGŁĘBIE Lubin - WISŁA Kraków 3:2 (1:1) Obie drużyny przystępowały do meczu opromienione ostatnimi zwycięstwami i przede wszystkim dobrą grą. W sobotę zarówno Wisła jak i Zagłębie potwierdziły dobrą dyspozycję. Krakowanie przegrali, bo popełnili zbyt dużo prostych błędów w defensywie. Adam Nawałka ustawił zespół z myślą o maksymalnym zagęszczeniu środka pola. Jedynym nominalnym napastnikiem był Frankowski, ale raz za razem wspomagali go pomocnicy. Przez pierwsze 18 minut Wisła panowała niepodzielnie na boisku. Krakowianie grali szybko, pomysłowo i stwarzali sobie sytuację na strzelenie bramki. Ta padła właśnie w 18 minucie. Była wyjątkowej urody, a duże brawa należą się tak Frankowskiemu, który trafił do siatki jak i Kałużnemu, którego podanie było najwyższej klasy.


    Wisła objęła prowadzenie i nieco zwolniła tempo gry. Mecz wyrównał się, a gospodarze coraz częściej zaczęli stwarzać sobie sytuacje podbramkowe. W końcu dopięli swego i wyrównali. W 42 minucie Puchalski zaatakował przy linii bocznej Kałużnego. Sędzia nie dopatrzył się faulu, ale pan Radek, który do tej chwili był najlepszym zawodnikiem na boisku, musiał z niego zejść (kontuzja stawu skokowego). Kto wie jak potoczyłyby się losy tego spotkania, gdyby Kałużny mógł grać do końca? A tak na marginesie, to był to już drugi mecz ,Taty" w Lubinie, w barwach Wisły, kiedy to byli partnerzy z drużyny doprowadzają go do przedwczesnego zejścia z boiska.


    Wracajmy jednak do meczu. W drugiej połowie początkowo groźniejsze było Zagłębie. To gospodarze stworzyli sobie kilka klarownych sytuacji na strzelenie bramki. Wisła grała spokojnie, ale w odpowiednim momencie potrafiła ,boleśnie ukłuć". Uczyniła to zresztą po bardzo efektownej akcji, a sposób w jaki Kosowski ograł Pasika musi budzić uznanie dla techniki pana Kamila.


    Po tej bramce Zagłębie sprawiało wrażenie oszołomionego. Gospodarze nie potrafili złapać właściwego rytmu i wydawało się, że zawodnicy ,Białej Gwiazdy" mogą się czuć już w pełni panami sytuacji. Jednak futbolu często wystarczy jedna akcja by wszystko się zmieniło. Tak było również w sobotę w Lubinie. Podbrożny jest zbyt wytrawnym graczem, by nie wykorzystać sytuacji, w której obrońca atakuje go ciałem w polu karnym. Z wysokości trybuny prasowej trudno było jednoznacznie ocenić czy Lekki faulował czy nie. Można jednak było zobaczyć, że defensor Wisły niepotrzebnie interweniował tak zdecydowanie. Piłka była z boku pola karnego i ,Gumiś" raczej nic z tej akcji by nie zrobił. Cóż stało się inaczej.


    Po wyrównaniu mecz nabrał tempa. Wisła rzuciła się do ataku, a Zagłębie nie rezygnowało z kontr. Po jednej z nich Grzybowski wykorzystał swoją szansę i ostatecznie pogrążył krakowian. Zawodnik ten rozegrał zresztą bardzo dobrą partię i pokazał, że trener Jabłoński w następnych meczach powinien dać mu szansę gry od początku.


    Wisła jeszcze próbowała zaatakować, jeszcze miała okazje na wyrównanie, ale tym razem się nie udało. Zawodnicy szukając przyczyn porażki, mówili po meczu o braku szczęścia w sytuacjach podbramkowych, my dodajmy do tego jeszcze niefrasobliwość w grze obronnej całego zespołu. To jest w tej chwili element, nad którym trzeba najbardziej popracować. Reszta pod okiem Adama Nawałki nabiera bardzo obiecujących kształtów. Bartosz KARCZ


    Na zdjęciu Tomasz Kulawik, który założył znowu opaskę kapitana, ale nie pomogło to Wiśle wygrać w Lubinie Fot. Marcin MAKÓWKA

    Sonda

    Jak często odwiedzasz nasz serwis?

    • jestem pierwszy raz (46%)
    • od czasu do czasu (32%)
    • codziennie (22%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.